Prawidłowo wskazany płyn do mycia naczyń wynika z właściwości szkła organicznego (np. PMMA, pleksi, poliwęglan), które jest materiałem wrażliwym chemicznie. Szkło organiczne nie jest szkłem w klasycznym znaczeniu, tylko tworzywem sztucznym, dlatego środki, które świetnie sprawdzają się przy zwykłych szybach mineralnych, potrafią dosłownie zniszczyć powierzchnię pleksi. Delikatny, wodny roztwór płynu do mycia naczyń ma neutralne lub lekko zbliżone do neutralnego pH, nie zawiera agresywnych rozpuszczalników organicznych i zazwyczaj nie reaguje z polimerami używanymi na oszklenia kabin czy osłonki wskaźników. W praktyce lotniczej stosuje się specjalne, certyfikowane środki do czyszczenia oszklenia z tworzyw sztucznych, ale ich skład i działanie są bardzo zbliżone właśnie do łagodnych detergentów typu „płyn do naczyń”. Moim zdaniem to jest dobra zasada na pamięć: jeśli coś jest z plastiku/pleksi, używamy środków łagodnych, wodnych, bez rozpuszczalników. W instrukcjach obsługi producentów (AMM, CMM) często jest wyraźnie napisane, żeby używać miękkiej ściereczki, letniej wody i łagodnego detergentu, a unikać alkoholi, ketonów i benzyn. W awionice i ogólnie w kabinie samolotu szkło organiczne jest stosowane np. w szybkach wskaźników, wyświetlaczach ochronnych czy osłonach paneli – ich zarysowanie albo zmętnienie od chemii powoduje problemy z odczytem wskazań i może być traktowane jako uszkodzenie wymagające wymiany elementu. Dlatego poprawna odpowiedź nie jest tylko teorią z testu, ale wynika z konkretnych wymogów eksploatacyjnych i dobrych praktyk serwisowych.
Wiele osób intuicyjnie zakłada, że skoro coś wygląda jak szyba, to można to czyścić jak zwykłe szkło okienne. Tu właśnie pojawia się podstawowy błąd myślowy: szkło organiczne, czyli różne odmiany tworzyw sztucznych (pleksi, poliwęglan), ma zupełnie inne właściwości chemiczne niż szkło mineralne. Typowy zmywacz do szyb do domu czy samochodu często zawiera alkohol, amoniak lub inne dodatki przyspieszające odparowanie. Na zwykłej szybie jest super, ale na pleksi może powodować mikropęknięcia naprężeniowe, matowienie powierzchni, a z czasem nawet pajęczynkę spękań. W lotnictwie taki efekt na szybie kabiny, osłonie wskaźnika czy panelu jest absolutnie nieakceptowalny, bo obniża czytelność i odporność mechaniczną. Jeszcze groźniejsza jest benzyna bezołowiowa oraz różne rozpuszczalniki acetonowe. To są środki typowo organiczne, bardzo agresywne dla polimerów. One nie tylko myją, ale wręcz rozpuszczają strukturę tworzywa, powodując pęcznienie, odkształcenia, białe zmętnienia i trwałe uszkodzenie powierzchni. Moim zdaniem to jest jeden z klasycznych przykładów, gdzie „im mocniejsza chemia, tym lepiej wyczyści” kompletnie się nie sprawdza. W instrukcjach obsługi statków powietrznych i dobrych praktykach serwisowych podkreśla się, żeby unikać wszelkich rozpuszczalników: benzyn, ketonów (aceton), toluenu itp. na elementach ze szkła organicznego. Nawet jeśli po jednym użyciu nie widać szkody, to kumulacja takich działań prowadzi do przyspieszonego starzenia materiału i problemów eksploatacyjnych. Bezpieczne jest stosowanie łagodnych, wodnych detergentów i miękkich ściereczek, dokładnie tak jak zalecają producenci oszklenia i paneli awionicznych. Dlatego wybory oparte na zmywaczach do szyb, benzynie czy rozpuszczalnikach są merytorycznie błędne i sprzeczne z branżowymi standardami obsługi.