Prawidłowo – komunikat „TOO LOW, FLAPS” generuje system EGPWS (Enhanced Ground Proximity Warning System). To jest rozwinięta wersja klasycznego GPWS, która łączy dane z radiowysokościomierza, konfiguracji samolotu (klapy, podwozie), parametrów lotu (prędkość, kąt zniżania, tryby autopilota) oraz cyfrowej mapy terenu. Dzięki temu system potrafi rozpoznać, że samolot znajduje się zbyt nisko przy niewłaściwej konfiguracji do lądowania – na przykład klapy nie są wypuszczone do odpowiedniej pozycji przy podejściu. Wtedy właśnie słyszysz charakterystyczne ostrzeżenie głosowe „TOO LOW, FLAPS”. W normalnej eksploatacji załogi są szkolone, żeby traktować komunikaty EGPWS jako tzw. warnings wymagające natychmiastowej reakcji według procedur operatora i zaleceń producenta (np. Boeing, Airbus). W praktyce, jeśli na podejściu usłyszysz „TOO LOW, FLAPS”, to standardem jest przerwanie podejścia (go-around), sprawdzenie konfiguracji i dopiero potem kolejne podejście, chyba że sytuacja jest jednoznacznie rozpoznana i załoga ma procedurę na jej kontynuowanie. Moim zdaniem warto sobie skojarzyć: EGPWS to system „krzyczący” o ziemi i konfiguracji, natomiast ILS, GPS czy TCAS pełnią inne role – nawigacja precyzyjna, pozycjonowanie satelitarne i unikanie kolizji w powietrzu. W dokumentacji technicznej i w podręcznikach FCOM/FCTM zawsze podkreśla się, że prawidłowa obsługa i testy EGPWS są kluczowe dla bezpieczeństwa podejść w trudnym terenie i w nocy. Dla technika awionika ważne jest też rozumienie interfejsów EGPWS z innymi systemami, bo bez poprawnych sygnałów z czujników konfiguracji (np. położenie klap) taki komunikat może się w ogóle nie pojawić albo pojawić się fałszywie.
W tym pytaniu bardzo łatwo dać się złapać na skojarzeniach z innymi znanymi systemami awionicznymi. ILS kojarzy się z podejściem do lądowania, więc odruchowo można pomyśleć, że skoro chodzi o sytuację „za nisko przy klapach”, to pewnie ILS coś ostrzega. W rzeczywistości ILS jest tylko systemem nawigacyjnym – daje informację o odchyleniu od ścieżki schodzenia i linii kursowej, ale sam z siebie nie generuje takich głosowych komunikatów typu „TOO LOW, FLAPS”. Głosowe ostrzeżenia wysokościowo‑konfiguracyjne to domena systemów ostrzegania przed zderzeniem z ziemią, a nie systemów precyzyjnego podejścia. Podobnie GPS bywa przeceniany – skoro „zna pozycję”, to wydaje się, że mógłby ostrzegać o wszystkim. Standardowy pokładowy GPS w samolocie liniowym czy biznesowym dostarcza danych pozycyjnych do FMS, nawigacji obszarowej itp., ale nie jest systemem ostrzegawczym w sensie operacyjnym. Sam GPS nie analizuje konfiguracji klap, profilu podejścia czy odległości od ziemi w taki sposób, żeby generować dedykowane komunikaty audio. Dopiero połączenie danych GPS z bazą terenu w ramach EGPWS tworzy logikę ostrzeżeń. Częsty błąd to też mylenie TCAS z wszelkimi alarmami dźwiękowymi. TCAS rzeczywiście „krzyczy”, ale tylko w kontekście ruchu innych statków powietrznych – „TRAFFIC, TRAFFIC”, „CLIMB”, „DESCEND” itd. To system antykolizyjny powietrze‑powietrze, oparty na transponderach SSR innych samolotów. Nie interesuje go ziemia, klapy ani profil podejścia do lądowania. Jeśli ktoś kojarzy TCAS z każdym głośnym komunikatem w kabinie, to jest to typowy skrót myślowy: „jak coś gada, to pewnie TCAS”. Poprawne podejście to rozróżniać funkcje: ILS i GPS – nawigacja, TCAS – separacja od innych statków powietrznych, a ostrzeżenia typu „TOO LOW, FLAPS” to specjalność EGPWS, czyli systemu ostrzegania przed zbliżaniem się do ziemi, rozszerzonego o analizę konfiguracji i terenu. Z mojego doświadczenia, jak się raz ogarnie, który system do czego służy, to takie pytania przestają być podchwytliwe.