Prawidłowo – moment obrotowy wirnika nośnego w klasycznym śmigłowcu z jednym wirnikiem głównym kompensuje się właśnie ciągiem śmigła ogonowego (tail rotor). Gdy wirnik nośny obraca się, zgodnie z III zasadą dynamiki Newtona kadłub ma tendencję do obracania się w przeciwną stronę. Bez żadnego układu przeciwdziałającego śmigłowiec zacząłby się po prostu obracać wokół własnej osi pionowej. Dlatego z boku belki ogonowej montuje się dodatkowe śmigło, które wytwarza ciąg boczny przeciwny do tego „skręcającego” momentu obrotowego. Pilot steruje tym ciągiem pedałami kierunku – zmienia kąt nastawienia łopat śmigła ogonowego, a więc i jego ciąg. Dzięki temu można nie tylko zrównoważyć moment wirnika, ale też świadomie obracać śmigłowiec w prawo lub w lewo podczas zawisu czy lotu. W praktyce widać to bardzo dobrze przy zmianie mocy: przy zwiększeniu mocy wirnika nośnego rośnie moment obrotowy, więc pilot musi „dodać” odpowiedni pedał, żeby utrzymać kurs. To jest standardowa technika pilotażu, opisana w podręcznikach do PPL(H) i w instrukcjach użytkowania w locie (AFM/POH) większości śmigłowców, np. Robinson R22, R44 czy Bell 206. W nowocześniejszych konstrukcjach stosuje się też systemy alternatywne, jak Fenestron (zamknięte śmigło ogonowe) albo układ NOTAR, ale zasada jest ta sama: wytworzyć siłę przeciwdziałającą momentowi wirnika głównego. Moim zdaniem warto to sobie wyobrazić jak długie ramię dźwigni – wirnik główny generuje moment na kadłubie, a śmigło ogonowe, działając daleko na belce ogonowej, daje przeciwległy moment, co pozwala utrzymać stabilny, kontrolowany lot i bezpieczne wykonywanie manewrów.
W tym zadaniu łatwo się złapać na mylące skojarzenia, bo wszystkie pojęcia wyglądają „lotniczo”, ale tylko jedno faktycznie dotyczy kompensacji momentu obrotowego wirnika nośnego. Autorotacja to stan lotu śmigłowca przy małej lub zerowej mocy z silnika, gdy wirnik nośny jest napędzany przepływem powietrza od dołu do góry. Wykorzystuje się to głównie w sytuacjach awaryjnych, przy utracie mocy, do wykonania kontrolowanego lądowania. Autorotacja w ogóle nie służy do przeciwdziałania momentowi obrotowemu kadłuba, tylko do utrzymania obrotów wirnika i siły nośnej bez silnika. Efekt Coriolisa kojarzy się czasem z ruchem obrotowym, ale w śmigłowcach ma znaczenie głównie w wirnikach o zmiennej długości cięgna, np. w układach z przesuwającymi się masami, i w praktyce jest bardziej zagadnieniem teoretycznym niż narzędziem do kompensacji momentu. Nie jest to żaden układ sterowania kierunkiem, tylko zjawisko fizyczne opisujące zmianę momentu pędu, więc nie zastąpi śmigła ogonowego. Cykliczne zmiany kąta natarcia łopaty natarcającej i powracającej dotyczą tzw. skoku cyklicznego – to mechanizm używany do sterowania pochyleniem i przechyleniem śmigłowca, czyli do przemieszczania się do przodu, do tyłu i na boki. Pilot pochylając drążek zmienia rozkład siły nośnej na obwodzie wirnika, ale to nie kompensuje momentu obrotowego całego układu napędowego względem kadłuba. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro wszystko „kręci się wokół wirnika”, to każde zjawisko z nim związane musi mieć związek z momentem obrotowym. W rzeczywistości równoważenie momentu wirnika głównego w klasycznym układzie jednowirnikowym to zadanie wyłącznie układu ogonowego: śmigła ogonowego, Fenestronu lub systemu NOTAR. Pozostałe zjawiska są ważne, ale pełnią inne funkcje w aerodynamice i sterowaniu śmigłowca.