Wybrałeś zabezpieczenie bimetalowe – i właśnie to widać na rysunku. Ten element wygląda jak mały wyłącznik nadprądowy: ma zaciski LINE i LOAD, przycisk resetu oraz obudowę z opisem prądowym (tu 1 A, 250 VAC / 50 VDC). W środku nie ma drutu topikowego, tylko człon bimetalowy, czyli pasek złożony z dwóch metali o różnym współczynniku rozszerzalności cieplnej. Gdy prąd przekracza wartość znamionową, bimetal nagrzewa się, wygina i mechanicznie rozłącza styk. Po ostudzeniu można taki wyłącznik ponownie załączyć przyciskiem – to jest typowe właśnie dla zabezpieczeń bimetalowych, a nie topikowych. W praktyce w instalacjach elektrycznych statków powietrznych takie zabezpieczenia stosuje się tam, gdzie potrzeba wielokrotnego działania, łatwego resetu i czytelnego sygnalizowania zadziałania. W panelach kokpitu często widzi się tzw. „circuit breaker push-pull”, które działają dokładnie na tej zasadzie: przeciążenie → nagrzanie bimetalu → wyskoczenie przycisku → pilot lub technik po usunięciu przyczyny może go wcisnąć z powrotem. Z mojego doświadczenia to rozwiązanie jest wygodne serwisowo, bo pozwala szybko lokalizować uszkodzony obwód, a jednocześnie spełnia wymagania norm lotniczych dotyczących selektywności i możliwości ręcznego odłączenia obwodu. Dobrą praktyką jest dobór prądu znamionowego z zapasem, ale bez przesady, tak aby bimetal reagował na realne przeciążenia, a nie na normalne prądy rozruchowe urządzeń.
Na zdjęciu nie mamy klasycznego bezpiecznika topikowego ani elektromagnetycznego, tylko mały wyłącznik nadprądowy z członem bimetalowym. Typowy błąd polega na tym, że wszystko co „zabezpiecza” kojarzy się automatycznie z wkładką topikową. Bezpiecznik topikowy ma prostą budowę: cienki drut lub taśma topikowa, która topi się jednorazowo przy zbyt dużym prądzie. Po zadziałaniu trzeba ją wymienić. Tutaj obudowa, oznaczenia LINE/LOAD, przycisk resetu i opis prądu znamionowego wskazują na element wielokrotnego użytku, czyli nie topik. W lotnictwie wkładki topikowe stosuje się raczej tam, gdzie nie ma potrzeby ręcznego resetowania w locie, a dostęp serwisowy jest ograniczony. Pojawia się też czasem skojarzenie z zabezpieczeniem elektromagnetycznym, bo wyłączniki nadprądowe w instalacjach naziemnych często są elektro–magnetyczno–termiczne. Jednak wyłącznie elektromagnetyczne zabezpieczenie reaguje głównie na bardzo szybkie, gwałtowne wzrosty prądu (uderzenia zwarciowe), wykorzystując cewkę i siłę elektromagnetyczną do natychmiastowego rozłączenia styków. Na przedstawionym elemencie brak cech typowego wyłącznika czysto elektromagnetycznego, a producent w katalogach opisuje tę serię jako termiczną, czyli bimetalową. W wersjach lotniczych często dodaje się co najwyżej człon magnetyczny, ale podstawą działania pozostaje bimetal. Można też pomyśleć o rozwiązaniu „topikowo-bimetalowym”, bo w wielu podręcznikach miesza się pojęcia zabezpieczeń, które reagują na przeciążenie długotrwałe i zwarcie szybkie. W praktyce jednak wkładka topikowa i bimetal to dwa różne sposoby realizacji członu przeciążeniowego. W jednym topi się drut, w drugim wygina się pasek z dwóch metali. Ten konkretny element, zgodnie z opisem i konstrukcją, jest małym wyłącznikiem nadprądowym z członem bimetalowym, wielokrotnego załączania, co jest bardzo cenione w instalacjach pokładowych, gdzie liczy się masa, niezawodność i możliwość szybkiego przywrócenia zasilania po usunięciu usterki.