Dobra konfiguracja sond przy pomiarze dużych prądów w typowym multimetrze cyfrowym to czarna sonda w gnieździe COM i czerwona w gnieździe oznaczonym „10A”. To gniazdo jest przeznaczone specjalnie do pomiaru prądów rzędu kilku amperów, najczęściej do 10 A, czasem z ograniczeniem czasowym, co widać na obudowie: opis „10A/60sec MAX” albo podobny. W środku miernika jest osobna ścieżka pomiarowa o małej rezystancji, zwykle bez bezpiecznika albo z bardzo mocnym bezpiecznikiem wysokoprądowym. Dzięki temu spadek napięcia na boczniku jest mały, miernik się mniej grzeje i nie „dusi” badanego obwodu. Standardem w przyrządach pomiarowych jest to, że czarna sonda prawie zawsze trafia do gniazda COM, które jest wspólnym punktem odniesienia dla wszystkich pomiarów: napięcia, prądu i rezystancji. Czerwoną sondą wybieramy funkcję: gniazdo VΩ do napięć i rezystancji, gniazdo mA do małych prądów, a gniazdo 10A do dużych prądów. Moim zdaniem to jest jeden z ważniejszych nawyków – przed przyłożeniem sond zawsze patrzymy, gdzie dokładnie są wpięte przewody i jakie napisy są przy gniazdach. W praktyce warsztatowej, zwłaszcza przy obsłudze instalacji pokładowych, pomiar prądu 7 A w złym gnieździe kończy się przepaleniem bezpiecznika w mierniku, a czasem nawet jego uszkodzeniem. Dlatego dobra praktyka branżowa mówi: dla prądów zbliżonych do kilku amperów zawsze zaczynaj pomiar od zakresu wysokoprądowego (gniazdo 10A), a dopiero gdy okaże się, że prąd jest mały, można ewentualnie przejść na dokładniejszy zakres mA. Warto też pamiętać, że przy pomiarze prądu miernik włączamy szeregowo w obwód, nigdy równolegle jak przy pomiarze napięcia – to częsty błąd początkujących.
W tym zadaniu pułapka polega głównie na skojarzeniach z pomiarem napięcia i rezystancji. Gniazdo VΩ wygląda znajomo, często tam na stałe siedzi czerwona sonda, więc odruchowo wiele osób zostawia ją właśnie tam i próbuje mierzyć prąd. Problem w tym, że tor pomiarowy w gnieździe VΩ jest zaprojektowany do pomiaru napięcia i oporu, a nie dużego prądu. W środku mamy wysokonapięciowy bezpiecznik, zwykle 200 mA lub 400 mA, oraz dość dużą rezystancję wejściową. Jeśli włączymy miernik w obwód tak, by płynął przez niego prąd rzędu 7 A, bezpiecznik w torze VΩ po prostu się przepali, a w skrajnym przypadku można uszkodzić ścieżki na płytce. Podobny problem występuje, gdy ktoś próbuje użyć gniazda mA dla prądu 7 A. Tor mA jest przeznaczony do pomiaru małych prądów, typowo do 200 mA lub 400 mA, co zresztą jest nadrukowane na obudowie miernika. Wejście mA ma wpięty stosunkowo delikatny bezpiecznik szybkiego działania, który ma chronić przyrząd, ale przy kilkukrotnym przekroczeniu prądu znamionowego zadziała natychmiast. To nie jest tylko kwestia „trochę za dużego zakresu”, tutaj mówimy o ponad rząd wielkości większym prądzie niż dopuszczalny. Czasem pojawia się też mylne wyobrażenie, że skoro czarna sonda może iść do COM albo do mA, to można je dowolnie zamieniać, a miernik „sam się połapie”. Niestety nie – każde gniazdo jest podłączone do innego fragmentu układu wewnętrznego. Wpięcie czarnej sondy do mA i czerwonej np. do VΩ powoduje, że prąd płynie zupełnie inną ścieżką, niż przewidział konstruktor, a wynik pomiaru będzie bez sensu, a do tego ryzykujemy zwarcie w mierzonym układzie. Z mojego doświadczenia to jeden z najczęstszych błędów: traktowanie wszystkich gniazd jak równoważnych i nieuwzględnianie opisów przy nich. Dobra praktyka jest taka, że przed każdym pomiarem prądu czy napięcia patrzymy na oznaczenia: VΩ tylko do napięcia i rezystancji, mA tylko do małych prądów zgodnie z opisem, a dla dużych prądów – osobne wejście 10A, często z dodatkowym ostrzeżeniem o maksymalnym czasie trwania pomiaru. Ignorowanie tych oznaczeń kończy się zwykle wymianą bezpieczników w multimetrze, a w zawodowej praktyce jest po prostu traktowane jako błąd obsługowy i brak dbałości o sprzęt.