Na schemacie widać klasyczny mostek pomiarowy z czterema rezystancjami połączonymi w „romb”: R1, R2, R3 oraz czujnik rezystancyjny Rv (w tym wypadku RTD – Resistance Temperature Detector). Między punktami A i B dołączony jest przyrząd pomiarowy, a całość jest zasilana z osobnego źródła. Taki układ, gdzie mierzy się różnicę napięć pomiędzy dwoma przeciwległymi węzłami czwórnika rezystorowego, to typowy mostek Wheatstone’a. Warunek równowagi mostka ma postać R1/R2 = Rv/R3 (lub równoważna zależność zależnie od przyjętego oznaczenia gałęzi). Gdy ten warunek jest spełniony, napięcie między A i B jest równe zero i przez miernik nie płynie prąd. W praktyce stosuje się to do bardzo dokładnych pomiarów rezystancji, a więc pośrednio również temperatury, odkształcenia, ciśnienia czy innych wielkości fizycznych zamienionych na zmianę oporu. W awionice i ogólnie w automatyce mostek Wheatstone’a jest jednym z podstawowych układów kondycjonowania sygnałów z czujników rezystancyjnych: RTD (Pt100, Pt1000), tensometrów foliowych, czujników ciśnienia z mostkiem tensometrycznym itp. Dzięki pracy w układzie mostkowym można kompensować wpływ temperatury otoczenia, długości przewodów oraz uzyskać bardzo dobrą czułość i liniowość. Dobre praktyki mówią, żeby rezystory wzorcowe w mostku miały wysoką stabilność temperaturową i małą tolerancję (np. 0,1% lub lepszą), a przewody sygnałowe prowadzić skrętką ekranowaną, żeby zminimalizować zakłócenia elektromagnetyczne. Często stosuje się też mostek zasilany prądem stałym i pomiar napięcia różnicowego wzmacniaczem instrumentalnym – dokładnie tak, jak pokazują współczesne rozwiązania w systemach pomiaru temperatury w samolotach czy w przemysłowych przetwornikach 4–20 mA. Moim zdaniem, jak ktoś raz dobrze zrozumie zasadę działania mostka Wheatstone’a, to potem większość układów pomiarowych z czujnikami rezystancyjnymi staje się dużo prostsza do ogarnięcia.
Na rysunku pokazano układ czterech rezystancji połączonych w zamknięty „romb”, zasilanych z osobnego źródła, z punktem pomiarowym między dwoma węzłami po przekątnej. Jedna z gałęzi jest czujnikiem rezystancyjnym RTD, pozostałe pełnią rolę rezystorów wzorcowych. Taka topologia służy do porównywania dwóch dzielników napięcia i szukania stanu, w którym napięcie różnicowe między węzłami A i B jest równe zero. To jest istota mostka Wheatstone’a, czyli precyzyjnego mostka rezystancyjnego do pomiaru oporu. Pomylenie tego układu z mostkiem Thomsona bywa częste, bo tam też chodzi o dokładny pomiar rezystancji. Różnica jest jednak zasadnicza: mostek Thomsona (zwany też Kelvinowskim) stosuje się do pomiaru bardzo małych rezystancji z wykorzystaniem czteroprzewodowego przyłącza, tak aby wyeliminować wpływ rezystancji przewodów pomiarowych. W klasycznym rysunku mostka Thomsona widać dodatkowe odczepy i osobne zaciski prądowe oraz napięciowe – tutaj tego nie ma, więc nie jest to ten typ mostka. Z kolei mostek Graetza to zupełnie inna bajka: jest to układ czterech diod służący do prostowania napięcia przemiennego, czyli zamiany AC na DC. Ma podobny „rombopodobny” kształt na schemacie, co potrafi zmylić wzrok, ale nie ma tam rezystorów pomiarowych ani punktu równowagi mostka, tylko diody przewodzące prąd w odpowiednich połówkach okresu. Wreszcie mostek Wiena to układ RC używany głównie w generatorach sygnałów sinusoidalnych oraz w filtrach, oparty na kombinacji rezystorów i kondensatorów, a nie samych rezystorów. Służy do kształtowania częstotliwości, a nie do pomiaru oporu czujnika. Typowy błąd myślowy polega na kojarzeniu samego słowa „mostek” z dowolnym rombem na schemacie, bez zwrócenia uwagi na rodzaj elementów i funkcję układu. W zadaniach egzaminacyjnych warto zawsze zadać sobie pytanie: co tu jest mierzone i jak? Jeśli widzimy czujnik RTD w jednym ramieniu i trzy rezystory w pozostałych, to praktycznie automatycznie powinno się to kojarzyć z mostkiem Wheatstone’a, stosowanym w metrologii i w systemach awionicznych do precyzyjnych pomiarów temperatury, naprężeń czy ciśnienia.