Blok D w pokazanym schemacie to demodulator, bo właśnie w tym miejscu następuje odzyskanie z fali radiowej właściwej informacji – w tym przypadku sygnału mowy lub dźwięku. We wcześniejszych blokach toru odbiorczego sygnał jest najpierw wzmocniony w.cz., potem zmieszany z sygnałem lokalnego generatora (heterodyny) i sprowadzony do częstotliwości pośredniej. Na wyjściu z bloku B mamy więc nadal sygnał o wysokiej częstotliwości, ale już „uporządkowany” i łatwiejszy do dalszego przetwarzania. Dopiero demodulator oddziela obwiednię (czyli informację audio) od nośnej radiowej. W praktyce stosuje się różne rodzaje demodulatorów: detektory diodowe dla AM, detektory fazowo-częstotliwościowe dla FM, układy PLL, detektory zrównoważone itp. W sprzęcie lotniczym – odbiornikach VHF COM, NAV, ILS, VOR – zasada jest ta sama: w torze IF znajduje się odpowiedni demodulator dopasowany do rodzaju modulacji, zgodnie z wymaganiami norm lotniczych (np. ICAO Annex 10, RTCA DO-186 dla VHF COM). Moim zdaniem warto zapamiętać prosty obraz: wszystko, co jest przed demodulatorem, „obrabia” fale radiowe jako takie (w.cz., mieszanie, filtracja), a wszystko za demodulatorem pracuje już na sygnale niskiej częstotliwości – audio lub danych. W serwisie i diagnostyce często podłącza się oscyloskop albo analizator widma właśnie przed i za demodulatorem, żeby sprawdzić, czy demodulacja działa poprawnie i czy obwiednia jest czysta, bez nadmiernych zniekształceń i przydźwięków. To jest standardowa dobra praktyka przy uruchamianiu i strojeniu torów odbiorczych.
W tym schemacie łatwo się pomylić, bo wszystkie bloki wyglądają podobnie, a nazwy typu mieszacz, heterodyna, demodulator czy wzmacniacz w.cz. często mieszają się w głowie. Kluczowe jest jednak zrozumienie, co się dzieje z kształtem sygnału na kolejnych etapach. Na wejściu antenowym mamy bardzo słaby sygnał wysokiej częstotliwości, bezpośrednio z eteru. Pierwszy blok to zazwyczaj wzmacniacz w.cz. z filtrem wejściowym, który tylko wzmacnia i selekcjonuje pasmo, ale nie wydobywa jeszcze informacji audio – dlatego umieszczanie wzmacniacza w.cz. w miejscu D nie ma sensu, bo tam sygnał jest już po całym wstępnym przetwarzaniu. Kolejny etap to mieszacz, który sam w sobie nie generuje sygnału, ale miesza sygnał z anteny z sygnałem z lokalnego generatora – heterodyny. Typowy błąd polega na utożsamianiu mieszacza z heterodyną. Heterodyna to po prostu oscylator lokalny, który dostarcza czystą falę sinusoidalną o określonej częstotliwości, natomiast mieszacz jest nieliniowym układem, w którym te dwa sygnały są mnożone. Dzięki temu powstaje częstotliwość pośrednia, łatwiejsza do filtrowania. Ani mieszacz, ani heterodyna nie odzyskują sygnału mowy, tylko przygotowują go do dalszej obróbki. W bloku D, zgodnie z przebiegami pokazanymi nad schematem, widać już obwiednię odpowiadającą sygnałowi audio, ale nadal nałożoną na nośną. To jest dokładnie miejsce, gdzie pracuje demodulator, który usuwa nośną i zostawia samą informację. Gdyby w tym punkcie był tylko kolejny wzmacniacz czy mieszacz, na wyjściu do słuchawek w bloku E wciąż mielibyśmy w.cz., której nie da się bezpośrednio odsłuchać. Z mojego doświadczenia w serwisie radiowym typowym błędem jest utożsamianie "czegokolwiek, co zmienia częstotliwość lub kształt sygnału" z demodulatorem. Tymczasem demodulator ma bardzo konkretną rolę: zamienić zmodulowaną falę nośną na sygnał niskiej częstotliwości zgodny z tym, co chcemy odebrać. Dlatego blok D nie może być ani heterodyną, ani mieszaczem, ani wzmacniaczem w.cz., tylko właśnie demodulatorem.