Poprawna odpowiedź wynika z samej idei awaryjnej sygnalizacji ostrzegawczej. Lampka OGRZEW.OCP ma informować nie o normalnej pracy, tylko o uszkodzeniu lub nieprawidłowym stanie układu. Na schemacie widać, że grzałka OCP zasilana jest z instalacji 28 V DC przez bezpiecznik automatyczny i przełącznik sterujący. Dodatkowo zastosowano przekaźnik sygnalizacji, który porównuje dwa stany: pozycję przełącznika oraz faktyczny przepływ prądu przez grzałkę (czyli to, czy grzałka rzeczywiście grzeje). W położeniu WŁ powinien płynąć prąd do grzejnika, a styki przekaźnika powinny być w stanie odpowiadającym normalnej pracy. Jeżeli jednak przełącznik jest w pozycji WŁ, a z jakiegoś powodu grzałka nie pobiera prądu (przerwany obwód, spalona grzałka, zadziałanie zabezpieczenia, uszkodzony przewód lub styk), przekaźnik sygnalizacji przełącza obwód lampki i załącza sygnalizację ostrzegawczą. Moim zdaniem to bardzo typowe rozwiązanie w lotnictwie – układ sam wykrywa niespójność między poleceniem pilota (WŁ) a rzeczywistym stanem elementu wykonawczego. W praktyce technik, patrząc na taką lampkę, od razu wie: przełącznik jest załączony, a układ nie realizuje zadanej funkcji. Zgodnie z dobrymi praktykami obsługi systemów pokładowych, sygnalizacja awaryjna nie powinna świecić przy wyłączonym systemie, tylko przy stanie niezgodności lub uszkodzenia. Taki sposób budowy obwodu jest zgodny z ogólnymi zasadami projektowania instalacji elektrycznych w statkach powietrznych – szybka, jednoznaczna informacja o niesprawności, którą łatwo wychwycić w kabinie.
Klucz do zrozumienia tego zadania leży w rozróżnieniu między sygnalizacją normalnej pracy a sygnalizacją ostrzegawczą. Na schemacie wprost jest napisane „sygnalizacja ostrzegawcza (żółta) OGRZEW.OCP”, więc nie jest to lampka kontrolna typu „ON”, tylko wskaźnik uszkodzenia lub nieprawidłowego stanu. Typowym błędem jest mylenie tych dwóch funkcji. Wielu ludzi patrzy na przełącznik i zakłada, że skoro jest pozycja WŁ i KONTR., to lampka po prostu zapala się, gdy przełącznik zasila przekaźnik albo gdy obwód jest aktywny. To myślenie pasuje do prostych instalacji domowych, ale w lotnictwie dąży się do tego, żeby sygnalizacja ostrzegawcza informowała o anomaliach, a nie o normalnym działaniu. Stąd odpowiedzi typu „gdy przełącznik jest w pozycji WYŁ” albo „gdy przełącznik zasila przekaźnik sygnalizacji” ignorują fakt, że przy wyłączonym systemie nie chcemy żadnych żółtych lampek, bo to by tylko wprowadzało zamieszanie. Równie zwodnicze jest przekonanie, że lampka ma świecić zawsze, kiedy grzałka grzeje. To byłaby raczej zwykła kontrolka pracy, a nie ostrzeżenie. Na schemacie widać, że przekaźnik sygnalizacji jest wpięty tak, aby wykrywać brak prądu przy zadanym poleceniu WŁ, a nie sam przepływ prądu. Układ został skonstruowany tak, by wychwycić niespójność: przełącznik w pozycji WŁ, a grzałka nie pobiera energii. To jest klasyczne rozwiązanie fail-indication – ostrzegamy o nieprawidłowości, a nie o normalnym stanie. Moim zdaniem warto zapamiętać ogólną zasadę: w instalacjach lotniczych lampki ostrzegawcze świecą, gdy coś jest nie tak, a nie po prostu wtedy, kiedy włączymy dany obwód. Takie mylenie funkcji lampek prowadzi właśnie do wyboru nieprawidłowych odpowiedzi w tego typu zadaniach i później do błędnej interpretacji usterek w praktyce.