Prawidłowo – do jednoznacznego wyznaczenia pozycji statku powietrznego odbiornik GPS potrzebuje minimum sygnałów z 4 satelitów, ale w praktyce dla pozycji na płycie lotniska często mówi się o 3 satelitach do samej lokalizacji w dwóch wymiarach, przy założeniu znanej wysokości. Chodzi tu o zasadę tzw. trilateracji. Każdy satelita GPS dostarcza informację o odległości od znanego punktu w przestrzeni. Geometrycznie to jest kula o promieniu równym zmierzonej odległości. Przecięcie dwóch kul daje okrąg, trzech – zwykle dwa punkty, a dopiero dodanie kolejnego warunku (np. znajomość przybliżonej wysokości lub sygnał z czwartego satelity) daje jednoznaczną pozycję. W lotnictwie przyjmuje się, że do pełnej, trójwymiarowej pozycji 3D (szerokość, długość, wysokość + błąd zegara odbiornika) potrzeba minimum 4 satelitów. Natomiast w wielu prostszych zastosowaniach naziemnych i na płycie lotniska, gdy wysokość jest znana z innych systemów (np. wysokość lotniska z bazy danych FMS, ciśnieniowy wysokościomierz, dane z INS), do określenia pozycji w poziomie (2D) wystarcza 3 satelity. Moim zdaniem ważniejsze od samej liczby jest zrozumienie, że dokładność zależy też od geometrii satelitów – tzw. DOP (Dilution of Precision). Dobre praktyki w awionice są takie, że systemy pokładowe starają się korzystać z większej liczby satelitów niż minimum, żeby poprawić dokładność i niezawodność, zwłaszcza podczas kołowania po skomplikowanej płycie lotniska, gdzie precyzyjne pozycjonowanie jest kluczowe dla bezpieczeństwa ruchu naziemnego.
W tym zagadnieniu łatwo dać się złapać na prostym skojarzeniu typu „im mniej satelitów, tym prościej” albo odwrotnie „im więcej, tym lepiej, więc pewnie 6”. Trzeba jednak oprzeć się na geometrii i zasadzie działania systemu GPS. Jeden satelita mówi nam tylko, że jesteśmy gdzieś na powierzchni kuli o określonym promieniu. Dwa satelity zawężają położenie do przecięcia dwóch kul, czyli w praktyce do okręgu w przestrzeni – nadal nieskończenie wiele możliwych punktów. Dlatego 2 satelity to zdecydowanie za mało, niezależnie od tego, jak dokładny byłby pomiar odległości. Przy trzech satelitach dostajemy przecięcie trzech kul, co geometrycznie daje zazwyczaj dwa możliwe punkty. Jeden z nich jest najczęściej zupełnie nielogiczny (np. bardzo daleko od Ziemi), więc można go odrzucić. Stąd bierze się intuicja, że 3 satelity mogą już wystarczyć do określenia pozycji w dwóch wymiarach, szczególnie gdy znamy wysokość z innych źródeł. Natomiast w pełnoprawnej nawigacji lotniczej, zgodnie z przyjętą praktyką i wymaganiami operacyjnymi, do wyznaczenia pozycji 3D oraz korekcji błędu zegara odbiornika potrzebne są 4 satelity. Ten czwarty sygnał nie jest „na zapas”, tylko umożliwia jednoczesne rozwiązanie trzech niewiadomych współrzędnych plus błędu czasu. Odpowiedź „6 satelitów” wynika zwykle z mylenia minimum operacyjnego z typową liczbą satelitów używanych w rzeczywistości. W kokpicie nowoczesnego samolotu odbiornik GPS zwykle śledzi 8–12 satelitów, ale robi to dla poprawy dokładności (lepszy DOP) i niezawodności, a nie dlatego, że tyle wynosi minimum geometryczne. Wniosek jest taki: kluczowe jest zrozumienie zależności liczby satelitów od tego, czy mówimy o pozycji 2D z założoną wysokością, czy pełnej pozycji 3D zgodnej ze standardami lotniczymi – stąd przyjęte rozwiązanie z trzema satelitami w tym konkretnym pytaniu.