Prawidłowo – ten piktogram oznacza, że urządzenie lub element jest wrażliwy na ładunki elektrostatyczne (ESD – ElectroStatic Discharge). Charakterystyczny jest symbol dłoni oraz trójkąta, który w normach branżowych (np. IEC 61340, ANSI/ESD S8.1) stosuje się właśnie do oznaczania elementów wymagających ochrony przed wyładowaniami elektrostatycznymi. Chodzi o to, że nawet niewielki ładunek z naszego ciała, którego w ogóle nie czujemy, może uszkodzić delikatne struktury półprzewodnikowe w układach scalonych, procesorach, modułach awionicznych czy czujnikach. W praktyce lotniczej takie oznaczenia znajdziesz na płytkach PCB, modułach awioniki, kartach elektronicznych wyjmowanych z LRUs, a także na opakowaniach części zamiennych – to jest sygnał, że trzeba stosować procedury ESD: opaski antystatyczne, maty przewodzące, uziemione stanowiska pracy, torebki metalizowane, odzież ESD itp. Moim zdaniem to jeden z ważniejszych piktogramów w pracy technika awionika, bo uszkodzenia ESD często są „niewidoczne”: element nie musi paść od razu, ale może zostać osłabiony i zacząć się zachowywać losowo po kilku cyklach pracy, co w samolocie jest bardzo niebezpieczne. Dobre praktyki (np. z dokumentów producentów – Airbus, Boeing, Honeywell) wymagają, żeby każdy element oznaczony tym symbolem był obsługiwany tylko w strefie EPA (ESD Protected Area). W testach i w realnej pracy warto od razu kojarzyć: ręka + trójkąt = ochrona przed ESD, a nie promieniowanie czy wysokie napięcie.
Ten piktogram często bywa mylony z innymi znakami ostrzegawczymi, bo większość z nich używa trójkąta jako symbolu zagrożenia. Tutaj jednak kluczowe są dwa szczegóły: stylizowana dłoń oraz fakt, że nie ma żadnych błyskawic, wiatraczków ani charakterystycznego „wiatraczka” promieniotwórczości. Z tego powodu interpretacja jako materiał promieniotwórczy jest po prostu nietrafiona. Symbol promieniotwórczości ma trzy „płatki” wokół środka, jest bardzo charakterystyczny i używany zgodnie z innymi normami niż ESD. W awionice i elektrotechnice lotniczej praktycznie go nie zobaczysz na typowych modułach elektronicznych, raczej w specjalistycznych źródłach promieniowania, a nie na klasycznych układach. Częsty błąd to też skojarzenie każdego trójkąta z ostrzeżeniem przed porażeniem elektrycznym. Znak wysokiego napięcia ma wyraźną błyskawicę i zwykle żółte tło, nie ma natomiast symbolu dłoni w środku. Tutaj nie chodzi o to, że urządzenie „kopie”, tylko że jest delikatne na ładunki elektrostatyczne przenoszone przez człowieka. Porażenie dotyczy bezpieczeństwa człowieka, a symbol ESD dotyczy bezpieczeństwa urządzenia. To są dwie zupełnie różne kategorie zagrożeń i inne procedury – przy wysokim napięciu chronisz siebie, przy ESD chronisz elektronikę. Pomyłką jest także kojarzenie tego znaku z emisją promieniowania elektromagnetycznego. Oznaczenia EMI/RFI wyglądają inaczej, często mają fale, anteny, czasem przekreślone symbole. Piktogram z dłonią i trójkątem nie mówi nic o tym, że urządzenie emituje zakłócenia, tylko że może zostać uszkodzone przez wyładowanie elektrostatyczne. Typowy błąd myślowy polega na patrzeniu tylko na kształt trójkąta, bez zwrócenia uwagi na resztę szczegółów. W praktyce warsztatowej takie pomyłki są kosztowne: ktoś zignoruje symbol ESD, dotknie modułu bez opaski i maty antystatycznej, a potem zaczynają się tajemnicze usterki. Dlatego warto zapamiętać: trójkąt z dłonią to informacja o wrażliwości na ładunki elektrostatyczne, a nie o promieniotwórczości, rażeniu prądem czy emisji fal.