Podłączone do śmigłowca urządzenie to typowy naziemny zasilacz GPU (Ground Power Unit), który w lotnictwie śmigłowcowym i samolotowym standardowo dostarcza prąd stały, czyli zasilanie elektryczne DC. W większości śmigłowców lekich i średnich instalacja pokładowa jest zbudowana w oparciu o sieć 28 V DC, zasilaną z akumulatorów i generatorów prądu stałego. Zewnętrzny zasilacz DC pozwala zasilać tę instalację bez konieczności uruchamiania silników lub zużywania akumulatora. Dzięki temu można spokojnie wykonywać obsługę awioniczną, aktualizacje FMS, testy systemów, programowanie radiostacji, sprawdzanie oświetlenia, a nawet rozruch silnika, jeśli GPU ma odpowiednią wydajność prądową. Z mojego doświadczenia w hangarze, praktycznie każda poważniejsza praca przy systemach elektrycznych czy awionice zaczyna się od podpięcia zasilania zewnętrznego DC – to po prostu dobra praktyka i zgodne z zaleceniami producentów w AMM i MMEL. Standardy branżowe (np. typowe specyfikacje MIL i normy lotnicze) określają parametry takiego zasilania: napięcie nominalne 28 V DC, dopuszczalne odchyłki, maksymalne tętnienia, zabezpieczenia nadprądowe i nadnapięciowe. Urządzenie widoczne na zdjęciu ma charakterystyczny przewód podłączony do gniazda GPU śmigłowca, a panel sterowania na wózku wskazuje na wyposażenie w amperomierze i woltomierze DC. W praktyce technik zawsze sprawdza, czy tryb pracy to właśnie 28 V DC, zanim podłączy sprzęt do statku powietrznego, żeby uniknąć uszkodzenia awioniki. Moim zdaniem znajomość różnicy między zasilaniem zewnętrznym DC a AC to absolutna podstawa w pracy przy instalacjach elektrycznych statków powietrznych.
Na zdjęciu widać śmigłowiec podłączony do naziemnego źródła zasilania. Typowym błędem jest założenie, że skoro w lotnictwie występują różne media robocze – hydraulika, pneumatyka, prąd stały i przemienny – to każde takie urządzenie na wózku może dostarczać dowolny z tych rodzajów energii. W praktyce ten konkretny typ wózka jest klasycznym zasilaczem elektrycznym, a nie agregatem hydraulicznym ani sprężarką powietrza. Układy hydrauliczne w śmigłowcach zasilane są przez pompy napędzane z przekładni lub silników, a naziemne zestawy hydrauliczne wyglądają inaczej: mają zbiornik oleju, manometry ciśnienia, przewody wysokociśnieniowe i szybkozłącza hydrauliczne, a nie charakterystyczne kable zasilające z wtyczką GPU. Z kolei instalacje pneumatyczne w śmigłowcach, jeśli w ogóle są rozbudowane, korzystają z powietrza sprężanego na pokładzie lub z butli, a naziemne sprężarki mają zupełnie inny osprzęt niż wózek zasilania elektrycznego. Pomyłka wynika często z myślenia: „jest wózek – to na pewno jakieś medium techniczne, może hydraulika albo powietrze”. Tymczasem panel z miernikami napięcia i prądu, gniazda elektryczne oraz gruby przewód zakończony lotniczą wtyczką GPU jednoznacznie wskazują na funkcję elektryczną. Wątpliwości pojawiają się też przy rozróżnieniu AC i DC. W dużych samolotach komunikacyjnych często używa się naziemnego zasilania 115 V 400 Hz AC, więc ktoś może automatycznie założyć, że tu też chodzi o prąd przemienny. Jednak większość śmigłowców, szczególnie klasy lekkiej i średniej, ma główną instalację 28 V DC, a prąd przemienny – jeśli występuje – jest wytwarzany lokalnie z przetwornic lub inwerterów pokładowych. Z tego powodu standardowym naziemnym zasilaniem dla śmigłowca jest właśnie 28 V DC, zgodnie z zaleceniami producenta w AMM i z normami dla instalacji lotniczych. W praktyce dobra zasada jest taka: jeśli urządzenie podłączone jest do typowego gniazda GPU w nosie lub boku kadłuba śmigłowca, a instalacja tego typu statku powietrznego jest oparta na 28 V DC, to mówimy o zasilaniu elektrycznym DC, a nie o hydraulice, pneumatyce czy prądzie przemiennym.