Podstawą działania wszystkich klasycznych przyrządów giroskopowych jest zasada zachowania momentu pędu. To właśnie moment pędu wirującego rotora powoduje, że żyroskop „upiera się”, żeby zachować swoją oś w stałym kierunku w przestrzeni, niezależnie od ruchów kadłuba samolotu. Nie chodzi tu ani o sam pęd liniowy, ani o masę, ani o energię, tylko konkretnie o wielkość wektorową zwaną momentem pędu, związaną z ruchem obrotowym. W praktyce lotniczej widać to np. w sztucznym horyzoncie, żyrokompasie, czy wskaźniku kursu (heading indicator). Rotor wiruje z dużą prędkością kątową, ma odpowiednio dobraną masę i rozkład tej masy (moment bezwładności), dzięki czemu moment pędu jest duży i stabilizuje oś obrotu. Kiedy samolot wykonuje zakręt, przechylenie czy wznoszenie, obudowa przyrządu porusza się razem z kadłubem, ale wirujący rotor „trzyma” kierunek, więc układ zawieszeń i przegubów przelicza ten względny ruch na wskazania przyrządu. Właśnie to wykorzystuje się do stabilizacji wskazań horyzontu sztucznego czy do utrzymania odniesienia kursowego. Moim zdaniem warto zapamiętać, że bez dużego momentu pędu nie ma sensownej stabilizacji żyroskopowej. W standardach konstrukcji przyrządów giroskopowych (zarówno klasycznych mechanicznych, jak i nowoczesnych MEMS-owych, które tylko inaczej to realizują) kluczowe jest zapewnienie odpowiednio dużego momentu pędu oraz minimalizacja tarcia i zakłóceń zewnętrznych. Dobra praktyka w awionice to też regularna kontrola poprawności wskazań przyrządów żyroskopowych – np. porównywanie wskazań sztucznego horyzontu z horyzontem naturalnym oraz z innymi systemami (EFIS, AHRS). Cała ta filozofia sprowadza się do jednego: wykorzystania zasady zachowania momentu pędu do stabilizacji orientacji w przestrzeni.
W pytaniu o działanie przyrządów giroskopowych łatwo pomylić kilka podstawowych pojęć z fizyki. Wiele osób instynktownie myśli o masie, pędzie albo energii, bo te wielkości rzeczywiście też się zachowują w różnych procesach. Natomiast w przypadku żyroskopów kluczowa jest zupełnie inna wielkość: moment pędu związany z ruchem obrotowym, a nie ruchem postępowym. Masa sama w sobie nic nie stabilizuje. Oczywiście rotor żyroskopu ma określoną masę, ale gdyby tylko masa była ważna, wystarczyłaby ciężka bryła i mielibyśmy ten sam efekt – a tak nie jest. To, co robi różnicę, to masa obracająca się z dużą prędkością kątową, czyli moment pędu I·ω. Bez obrotu nie ma efektu żyroskopowego, więc zasada zachowania masy po prostu tu nie pasuje. Pęd liniowy też bywa mylony z momentem pędu. Pęd dotyczy ruchu postępowego (m·v), np. samolot lecący z jakąś prędkością. W przyrządach giroskopowych nie chodzi o to, że coś „leci” w jednym kierunku, tylko że coś się obraca wokół osi. To już jest inna kategoria ruchu, więc inna wielkość fizyczna – moment pędu, który opisuje zachowanie ciała sztywnego w ruchu obrotowym. Energia z kolei oczywiście występuje w układzie (silnik napędza rotor, jest energia kinetyczna obrotu), ale sama zasada zachowania energii nie tłumaczy zjawiska precesji ani tego, że oś żyroskopu „upiera się”, żeby pozostać w stałym kierunku w przestrzeni. Energia może się przekształcać, być tracona na tarcie, zamieniana w ciepło, a mimo to w krótkiej skali czasu zachowanie osi żyroskopu jest zdeterminowane głównie przez zachowanie momentu pędu. Typowy błąd myślowy polega na tym, że ktoś słyszy „prawo zachowania” i automatycznie kojarzy to z energią albo pędem, bo są najczęściej omawiane w szkole. W awionice i przyrządach pokładowych bardzo często pracujemy jednak właśnie na wielkościach związanych z ruchem obrotowym: momentach, momentach bezwładności, momentach pędu. Dlatego przyrządy giroskopowe – sztuczny horyzont, żyrokompas, systemy AHRS – projektuje się i analizuje w oparciu o zasadę zachowania momentu pędu, a nie pędu liniowego czy energii. Z mojego doświadczenia dobrze jest sobie to mocno poukładać w głowie, bo potem łatwiej rozumie się zachowanie tych przyrządów przy zakrętach, przyspieszeniach czy błędach wskazań.