Na wskaźniku ILS zawsze patrzymy na wskazówki jak na przesunięcie „kursu idealnego” względem samolotu, a nie odwrotnie. Czyli: jeżeli pionowa wskazówka kursu K odchyla się w lewo, to znaczy, że linia osi podejścia jest po lewej stronie, a samolot znajduje się z prawej strony tej osi. Analogicznie dla ścieżki: jeżeli pozioma wskazówka S jest powyżej środka, to oznacza, że idealna ścieżka schodzenia jest nad nami, więc samolot faktycznie leci poniżej ścieżki. W tym rysunku dokładnie to widzimy: belka K przesunięta w lewo, belka S przesunięta do góry, więc prawidłowa interpretacja to położenie samolotu z prawej strony osi podejścia i poniżej ścieżki. Z mojego doświadczenia wynika, że najwięcej pomyłek bierze się z odruchu „lecę w stronę wskazówki”, zamiast myślenia „wskazówka pokazuje, gdzie jest trasa, a nie ja”. W praktyce pilot, widząc taki obraz, powinien korygować kurs w lewo (żeby dojść do osi ILS) oraz zwiększyć kąt zniżania, czyli delikatnie obniżyć tor lotu, aby wejść na właściwą ścieżkę schodzenia. W nowoczesnych kokpitach, zgodnie z dobrymi praktykami SOP i wytycznymi ICAO/FAA, uczy się pilotów bardzo konsekwentnego czytania CDI i GS w ten właśnie sposób: "fly to the needle" oznacza tak naprawdę leć w stronę linii, którą symbolizuje wskazówka, bo samolot jest po przeciwnej stronie. Dla technika awionika jest to też istotne przy testach naziemnych systemu ILS – podczas symulowanego odchylenia sygnału należy wiedzieć, jak zachowa się wskaźnik, żeby poprawnie ocenić działanie odbiornika i wskaźnika. Ta logika jest identyczna dla klasycznych wskaźników kursu/GS oraz dla prezentacji w EFIS, tylko forma graficzna jest trochę inna.
Interpretacja wskaźnika ILS na pierwszy rzut oka bywa myląca, bo intuicyjnie wielu osobom wydaje się, że wskazówka pokazuje pozycję samolotu. Tymczasem ona reprezentuje położenie idealnej osi podejścia i idealnej ścieżki schodzenia względem samolotu. To jest kluczowy fundament, bez którego wszystkie wnioski idą w złą stronę. Jeżeli pionowa wskazówka kursu K odchyla się w lewo od środka tarczy, to oznacza, że oś podejścia znajduje się po lewej stronie, a więc samolot jest po prawej od tej osi. Błędne odpowiedzi zwykle zakładają odwrotnie: że skoro kreska jest po lewej, to samolot jest po lewej. To typowy błąd myślowy, wynikający z mylenia wskaźnika z „radarem pozycyjnym”, a to tak nie działa. Podobna logika dotyczy ścieżki S. Pozioma wskazówka przesunięta w górę oznacza, że idealna ścieżka zniżania jest nad samolotem, więc statek powietrzny faktycznie leci poniżej ścieżki. Odpowiedzi mówiące o locie „powyżej ścieżki” biorą pod uwagę samo położenie kreski na tarczy, a nie jej znaczenie. Standardowa zasada używana w szkoleniu pilotów i opisana w dokumentach ICAO oraz podręcznikach do radionawigacji jest taka: wskaźnik pokazuje, w którą stronę trzeba lecieć, aby wrócić na kurs i ścieżkę. Jeśli igła kursu jest po lewej, należy skręcić w lewo, bo oś jest po lewej. Jeśli igła ścieżki jest u góry, trzeba zejść niżej, bo ścieżka jest ponad nami. Z mojego punktu widzenia, jako kogoś, kto patrzy na to od strony technicznej, najrozsądniej jest zawsze powtarzać sobie: „samolot jest odwrotnie niż igła”. To pomaga uniknąć właśnie takich pomyłek, jak utożsamianie wychylenia wskazówki z aktualnym położeniem samolotu w przestrzeni. W praktyce, gdyby pilot przyjął którąś z błędnych interpretacji, wprowadzałby korekty w złą stronę, oddalając się od osi podejścia lub ścieżki, zamiast do nich wracać. A to w warunkach podejścia precyzyjnego ILS jest po prostu nieakceptowalne z punktu widzenia bezpieczeństwa i obowiązujących procedur operacyjnych.