Koordynator zakrętu to przyrząd giroskopowy, który w praktyce „widzi” nie tylko sam zakręt w osi odchylania (yaw), ale też przechylenie (roll). Właśnie dlatego poprawna jest odpowiedź, że mierzy składowe prędkości kątowej przechylenia i odchylania. W środku masz żyroskop, którego oś i zawieszenie są tak ustawione, żeby reagował jednocześnie na ruch samolotu wokół osi pionowej (odchylenie) i podłużnej (przechylenie). Konstrukcyjnie moment żyroskopowy jest „przekładany” na wychylenie wskazówki, która pokazuje szybkość zakrętu, ale ta wskazówka zależy też od przechylenia, bo prawidłowy zakręt to zawsze kombinacja yaw + roll. Moim zdaniem to jest bardzo sprytne, bo pilot nie musi osobno analizować przechylenia i prędkości odchylania – widzi od razu, czy wykonuje standardowy zakręt (np. 2 lub 3°/s) i czy nie przesadza ze ślizgiem czy ześlizgiem. W praktyce, zgodnie z dobrymi praktykami latania wg przyrządów (IFR), koordynator zakrętu służy do: utrzymania stałej prędkości kątowej zakrętu, kontrolowania koordynacji lotu (czyli współpracy lotek i steru kierunku), oceniania jakości zakrętu przy ograniczonej widzialności. W wielu samolotach GA stosuje się tzw. turn coordinator, który jest bardziej czuły od klasycznego turn & slip, bo oś żyroskopu jest pochylona, przez co reaguje także na przechylenie. Dzięki temu pilot szybciej widzi początek zakrętu, a przyrząd lepiej nadaje się do stabilizacji autopilota w osi poprzecznej i pionowej. W dokumentacji i podręcznikach (np. FAA, EASA) podkreśla się, że koordynator zakrętu nie jest miernikiem samego kąta przechylenia, tylko właśnie prędkości kątowej zakrętu, wynikającej z połączenia roll i yaw. To rozróżnienie jest ważne przy interpretacji wskazań i przy szkoleniu do lotów według przyrządów.
Koordynator zakrętu bywa często mylony z „miernikiem przechylenia” albo z prostym wskaźnikiem zakrętu tylko w jednej osi. To jest typowy błąd wynikający z tego, że patrzymy na skalę przyrządu i widzimy tylko wychylenie wskazówki, a zapominamy o tym, jak działa żyroskop w środku. Przyrząd giroskopowy tego typu nie mierzy samego kąta przechylenia. Kąt przechylenia to po prostu pozycja samolotu względem horyzontu, a do tego służy sztuczny horyzont. Koordynator zakrętu reaguje na zmiany, czyli na prędkości kątowe, a nie na statyczne ustawienie skrzydeł. Dlatego odpowiedź, że przyrząd mierzy wartość kąta przechylenia, jest merytorycznie chybiona – to zupełnie inny zakres pomiaru i inny przyrząd. Często pojawia się też przekonanie, że koordynator zakrętu mierzy wyłącznie prędkość kątową odchylania (yaw). Tak działał w uproszczeniu klasyczny turn indicator, ale nowocześniejszy turn coordinator ma oś żyroskopu świadomie pochyloną, właśnie po to, żeby był czuły także na przechylenie. W efekcie reaguje na złożony ruch samolotu, który w realnym zakręcie nigdy nie jest czystym yawem. Zakręt bez przechylenia byłby po prostu ślizgiem na sterze kierunku, a tego w normalnej eksploatacji się unika, bo rośnie opór i obciążenia konstrukcji. Z drugiej strony twierdzenie, że przyrząd mierzy tylko prędkość kątową przechylenia (roll), też nie trzyma się kupy. Gdyby tak było, wskazówka reagowałaby jedynie na to, jak szybko przechylamy skrzydła, a całkowicie ignorowałaby ruch w osi pionowej. Tymczasem zadaniem koordynatora jest pokazanie jakości i szybkości zakrętu, czyli ruchu po łuku względem ziemi, który zależy głównie od składowej odchylania. Dlatego konstrukcyjnie żyroskop jest ustawiony tak, by „łapać” obie składowe – roll i yaw – w odpowiednich proporcjach. Z mojego doświadczenia wynika, że uczniowie często próbują myśleć kategoriami: „ten przyrząd mierzy jedną prostą rzecz”. A tu mamy urządzenie, które mierzy kombinację prędkości kątowych, przetwarza ją mechanicznie i dopiero z tego wychodzi wskazanie zakrętu. Poprawne zrozumienie tego mechanizmu jest kluczowe, żeby nie przeceniać lub nie mylić roli koordynatora zakrętu z innymi przyrządami żyroskopowymi w kabinie.