Prawidłowo wskazane częstotliwości 121,500 MHz, 243,00 MHz i 406,025 MHz to obecnie standardowy zestaw częstotliwości awaryjnych stosowanych w lotnictwie. 121,500 MHz to tzw. cywilna częstotliwość niebezpieczeństwa i naprowadzania (VHF distress frequency), używana przez statki powietrzne, służby ruchu lotniczego i służby SAR do prowadzenia łączności głosowej w sytuacjach nagłych. W praktyce pilot, który ma problem (np. utrata łączności z ATC na przydzielonej częstotliwości, sytuacja MAYDAY lub PAN PAN), może przejść na 121,5 MHz i tam próbować nawiązać kontakt, bo wiele służb nasłuchuje tej częstotliwości w sposób ciągły. 243,00 MHz to wojskowa częstotliwość awaryjna w paśmie UHF, będąca harmoniczną 121,5 MHz. Używana jest głównie przez lotnictwo wojskowe oraz wojskowe systemy poszukiwawczo-ratownicze. Z mojego doświadczenia warto ją kojarzyć właśnie jako „wojskowy odpowiednik” 121,5 MHz – to pomaga zapamiętać. 406,025 MHz to już inna bajka: to częstotliwość cyfrowych radiopław awaryjnych (ELT, EPIRB, PLB) współpracujących z satelitarnym systemem COSPAS-SARSAT. Nadajnik ELT na 406 MHz wysyła zakodowany sygnał zawierający identyfikację statku powietrznego, a często także pozycję z GPS. Ten sygnał odbierają satelity, przekazują do centrów ratowniczych i dzięki temu służby SAR mogą bardzo szybko zawęzić obszar poszukiwań. W wielu nowoczesnych ELT wciąż występuje też tor 121,5 MHz, ale głównym kanałem alarmowym dla systemu satelitarnego jest właśnie 406,025 MHz. Moim zdaniem dobrze jest kojarzyć ten zestaw tak: 121,5 – cywilny głos, 243 – wojskowy głos, 406,025 – satelitarny, cyfrowy alarm i lokalizacja. To jest zgodne z międzynarodowymi przepisami ICAO i systemem COSPAS-SARSAT i stanowi dziś standard branżowy.
W odpowiedziach mylą się głównie dwie rzeczy: konkretne wartości częstotliwości awaryjnych oraz przeznaczenie całych zakresów pasm radiowych. W lotnictwie częstotliwości do łączności awaryjnej nie są wybierane przypadkowo, tylko są bardzo ściśle zdefiniowane przez przepisy ICAO, ITU i wewnętrzne regulacje krajowe. Mamy kilka „świętych” częstotliwości, które są globalnie zarezerwowane do zadań SAR i distress, a reszta pasma służy do normalnej łączności operacyjnej, nawigacji lub innych usług. Propozycje typu 121,50 MHz i 223,50 MHz wyglądają na próbę zapamiętania liczb „na oko”. 121,5 MHz faktycznie jest cywilną częstotliwością niebezpieczeństwa w paśmie VHF, ale 223,50 MHz nie jest standardową częstotliwością awaryjną w lotnictwie. Wojskowa częstotliwość distress to 243,00 MHz, czyli dokładnie podwojenie 121,5 MHz, a nie jakaś „podobna” wartość. Częsty błąd jest taki, że ktoś pamięta, że „coś tam było koło 220–240 MHz” i strzela w przybliżoną liczbę. W technice radiowej takie przybliżenia są po prostu nieakceptowalne, bo 0,5 MHz różnicy potrafi zrobić ogromną różnicę w praktyce. Z kolei zestaw 129,00 MHz i 406,025 MHz miesza ze sobą poprawną częstotliwość 406,025 MHz z losową wartością z pasma VHF. 129,00 MHz to zwykła częstotliwość z zakresu 118–137 MHz, która może być używana do normalnej łączności ATC lub innych służb, ale nie jest globalnie zarezerwowana jako kanał distress. To trochę tak, jakby numer alarmowy 112 pomylić z dowolnym innym numerem zaczynającym się na 11. Sam fakt, że jest w „podobnym” paśmie, niczego nie załatwia. Odpowiedź z zakresami 108÷174 MHz i 225÷400 MHz to z kolei pomieszanie pojęć. Te zakresy faktycznie obejmują pasma używane w lotnictwie – 118–137 MHz to łączność VHF, 108–118 MHz to głównie nawigacja (VOR, ILS LOC), a 225–400 MHz to pasmo UHF, często wykorzystywane przez lotnictwo wojskowe. Jednak pytanie dotyczy konkretnych częstotliwości pracy radiostacji awaryjnej, a nie ogólnych zakresów, w których w ogóle coś się w lotnictwie dzieje. Częsty błąd myślowy polega na tym, że ktoś myśli: „awaryjna radiostacja lotnicza pracuje w paśmie lotniczym, więc zaznaczę całe pasmo”. W praktyce urządzenia distress/SAR są projektowane do bardzo konkretnych kanałów, jak 121,5 MHz, 243,0 MHz i 406,025 MHz, bo dzięki temu cały świat wie dokładnie, gdzie ich szukać. Dobre praktyki branżowe wymagają precyzyjnego kojarzenia właśnie tych częstotliwości, a nie ogólnych zakresów czy „podobnych” wartości.