System DME pokazany na zdjęciu to klasyczny panel, który zgodnie z wymaganiami ICAO i TSO dla DME służy do pomiaru odległości ukośnej (slant range) do stacji oraz wyliczania z tego odległości, prędkości względem ziemi i czasu dolotu. Ten konkretny wskaźnik prezentuje trzy podstawowe wielkości: po lewej stronie odległość w milach morskich (NM), w środku prędkość względem ziemi w węzłach (GS – groundspeed), a po prawej szacowany czas dolotu w minutach (TIME TO STATION). Te wartości są obliczane na podstawie pomiaru czasu propagacji impulsów radiowych między statkiem powietrznym a naziemną stacją DME. Odbiornik porównuje czas wysłania i odebrania odpowiedzi, przelicza go na odległość i na tej bazie wyznacza pozostałe parametry. Moim zdaniem warto zapamiętać, że DME nie jest wysokościomierzem i nie pokazuje żadnej wysokości nad stacją. Wysokość bierzesz z altimetru barometrycznego lub radiowysokościomierza, natomiast DME pracuje wyłącznie na odległości i czasie propagacji fali elektromagnetycznej. Prędkość GS, którą widzisz na DME, to prędkość wzdłuż linii łączącej samolot ze stacją (tzw. radial line), a nie prędkość przyrządowa IAS. Jest ona poprawna tylko przy stabilnym kursie do/od stacji i stałej wysokości – takie są dobre praktyki operacyjne podawane w podręcznikach IFR i w typowych AFM/POH. W praktyce pilot używa tych wskazań np. podczas podejść ILS/DME czy VOR/DME, gdzie minima i punkty kontrolne są określone w milach morskich od stacji. Dzięki wskazaniu czasu dolotu można łatwo ocenić, czy profil zniżania jest prawidłowy, albo czy zdążysz wykonać pewne procedury przed dolotem nad VOR/DME. W szkoleniu IFR standardem jest, żeby pilot umiał powiązać odległość DME z profilem pionowym, ale do tego zawsze potrzebne są też przyrządy wysokościowe – sam DME tego nie zastąpi. Dobrą praktyką jest też porównywanie GS z DME z GS z GPS/FMS, co pozwala wychwycić ewentualne anomalie wskazań lub błędne strojenie częstotliwości VOR/ILS współpracującej z DME.
System DME bywa często mylony z przyrządami wysokościowymi albo traktowany jako coś w rodzaju „kombajnu”, który mierzy wszystko naraz. To jest typowy błąd myślowy: skoro mamy cyfrowy wyświetlacz i kilka liczb, to łatwo założyć, że jedna z nich to wysokość. Tymczasem DME w ogóle nie mierzy wysokości nad stacją. Urządzenie działa na zasadzie pomiaru czasu przelotu impulsów radiowych między samolotem a naziemnym nadajnikiem, a z tego czasu wylicza odległość ukośną, czyli linię prostą pomiędzy anteną statku powietrznego a anteną stacji DME. Ta odległość nie jest ani czystą odległością poziomą, ani wysokością – jest geometryczną przekątną trójkąta, którego jednym bokiem jest pozioma odległość, a drugim wysokość. Z tego powodu wszelkie odpowiedzi sugerujące, że DME pokazuje wysokość nad stacją, są merytorycznie błędne. Wysokość bierze się z altimetru barometrycznego albo z radiowysokościomierza, które korzystają z zupełnie innych zasad pomiaru. DME nie zna Twojego ciśnienia odniesienia, nie ma pojęcia o nastawie QNH czy QFE, więc fizycznie nie ma jak tej wysokości obliczyć. Inne nieporozumienie dotyczy prędkości. DME nie mierzy prędkości wznoszenia ani opadania, bo nie śledzi zmian wysokości, tylko zmiany odległości do stacji w funkcji czasu. Z tego można wyliczyć prędkość względem ziemi wzdłuż linii do/od stacji (GS), a następnie – przy założeniu stabilnego lotu – oszacować czas dolotu. Prędkość pionową mierzy zupełnie inny przyrząd, czyli wariometr (VSI), oparty na zmianach ciśnienia statycznego. Bywa też, że ktoś traktuje odległość DME jak czystą odległość poziomą. To jest tylko przybliżenie, które w praktyce IFR stosuje się dla dużych odległości od stacji, gdzie składnik wysokościowy ma mały wpływ na błąd. Zbyt dosłowne traktowanie tej odległości jako „poziomej” bywa pułapką przy lotach blisko stacji i na dużej wysokości. Standardy i dobre praktyki mówią jasno: DME służy do odległości, czasu dolotu i GS wzdłuż linii do stacji, a do wysokości i prędkości pionowej używamy wyspecjalizowanych przyrządów. Z mojego doświadczenia najbezpieczniej jest zawsze mentalnie oddzielać te funkcje i nie oczekiwać od DME więcej, niż projekt przewiduje.