Prawidłowo chodzi o zakrętomierz, czyli przyrząd pokazujący prędkość kątową zakrętu statku powietrznego (rate of turn). Urządzenie na zdjęciu to specjalistyczny przyrząd warsztatowy do testowania i kalibracji żyroskopowych zakrętomierzy. Ma napędzany elektrycznie stół obrotowy oraz uchwyt, w który wstawia się przyrząd pokładowy. Dzięki temu można wymuszać kontrolowany ruch obrotowy i sprawdzać, czy wskazania przyrządu zgadzają się z rzeczywistą prędkością obrotu. Z mojego doświadczenia takie stanowiska są standardem w warsztatach awionicznych – bez nich nie da się rzetelnie sprawdzić, czy zakrętomierz trzyma parametry według dokumentacji producenta i przepisów EASA/Part-145. Przy typowej procedurze testowej ustawia się konkretną prędkość obrotową platformy (np. odpowiadającą standardowemu zakrętowi 3°/s – tzw. rate one turn), a następnie obserwuje wychylenie wskaźnika. Jeśli wskazanie odbiega od wartości dopuszczalnych z karty przyrządu, wykonuje się regulację lub przyrząd się wycofuje. Takie stanowisko pozwala też sprawdzać działanie tłumienia, tarcia w łożyskach żyroskopu, reakcję na zmianę zasilania. W praktyce technik awionik, który zna zasadę działania tego typu testera, dużo lepiej rozumie później zachowanie zakrętomierza w locie, np. dlaczego przy nagłych przechyleniach chwilowo „przesadza” wskazanie lub jak objawia się uszkodzenie żyroskopu. Moim zdaniem to jedno z bardziej „edukacyjnych” urządzeń w pracowni – fajnie pokazuje, że wskazanie przyrządu to zawsze wynik konkretnego, mierzalnego ruchu platformy testowej, a nie jakaś magia w pudełku.
Na zdjęciu widać stanowisko laboratoryjno‑warsztatowe z obrotową, precyzyjnie skalowaną platformą oraz uchwytem do montażu przyrządu żyroskopowego. Typowy błąd polega na kojarzeniu takiego urządzenia z innymi wskaźnikami pokładowymi tylko dlatego, że też „coś mierzą w locie”. Rozchodomierz, czyli licznik drogi lub dystansu, pracuje zupełnie inaczej – opiera się na zliczaniu impulsów z czujnika prędkości lub systemu nawigacyjnego, nie wymaga fizycznego obracania przyrządu w kontrolowany sposób. Do jego sprawdzania używa się raczej generatorów sygnału, stołów probierczych z elektroniką, symulatorów prędkości czy sygnałów z instalacji, a nie mechanicznej platformy obrotowej z podziałką kątową. Podobnie prędkościomierz lotniczy (klasyczny) jest przyrządem ciśnieniowym, zasilanym ciśnieniem całkowitym i statycznym. Do jego testowania stosuje się stoły do przyrządów ciśnieniowych lub tzw. air data test set, gdzie symuluje się różnice ciśnień, a nie obrót czy przechylenie. Obracanie prędkościomierza nic sensownego nie wniesie, bo jego wskazanie nie zależy od ruchu kątowego statku powietrznego, tylko od prędkości przepływu powietrza. Busola magnetyczna z kolei reaguje na wektor pola magnetycznego Ziemi. Jej badanie robi się na tzw. stanowiskach kompasowych, często w otwartym terenie, lub w specjalnych klatkach/stołach z cewkami wytwarzającymi kontrolowane pole magnetyczne. Tutaj nie potrzeba dokładnej kontroli prędkości obrotu, tylko precyzyjnego ustawienia kierunku i kompensacji zakłóceń magnetycznych. Tymczasem prezentowane urządzenie ma napędzany silnikiem stół, regulację prędkości obrotowej, wskaźniki elektryczne i możliwość pochylenia platformy – idealne do sprawdzania przyrządów reagujących na prędkość kątową i zachowanie żyroskopu, czyli właśnie zakrętomierza. Mylenie tych funkcji wynika zwykle z powierzchownego patrzenia na obudowę i gałki, bez skojarzenia, jaka wielkość fizyczna jest naprawdę symulowana na takim testerze. W praktyce technik awionik powinien zawsze zastanowić się: czy dany przyrząd reaguje na ciśnienie, pole magnetyczne, prędkość liniową, czy na ruch kątowy – i dopiero do tego dobrać odpowiednie stanowisko kontrolne.