Poprawnie – w tym układzie watomierz powinien wskazać około 144 W, bo mierzy moc czynną odbiornika w obwodzie prądu przemiennego. Kluczowe są tu trzy wielkości: napięcie skuteczne U = 120 V, prąd skuteczny I = 4 A oraz współczynnik mocy cos φ = 0,3. Dla obciążenia AC moc czynna wyraża się wzorem: P = U · I · cos φ. Podstawiając dane: P = 120 V · 4 A · 0,3 = 144 W. I to jest dokładnie to, co powinien pokazać prawidłowo włączony watomierz w takim układzie, jak na rysunku – włączony szeregowo w torze prądu, z cewką napięciową równolegle do odbiornika. Z praktycznego punktu widzenia taki przypadek opisuje np. silnik elektryczny lub przetwornica o mocno indukcyjnym charakterze obciążenia, gdzie cos φ jest niski. W instalacjach lotniczych i ogólnie przemysłowych dąży się do tego, żeby cos φ był jak najwyższy (blisko 1), bo wtedy przy tym samym prądzie można przesłać większą moc czynną, a przewody mniej się grzeją. Stosuje się do tego kompensację mocy biernej – baterie kondensatorów albo układy aktywne. W pomiarach laboratoryjnych, tak jak na tym schemacie, zawsze trzeba świadomie rozróżniać: moc pozorna S = U · I (w tym przypadku 120 · 4 = 480 VA), moc czynną P = 144 W oraz moc bierną Q, którą można policzyć np. z trójkąta mocy. W praktyce serwisowej, przy diagnostyce instalacji elektrycznych, patrzy się nie tylko na prąd i napięcie, ale właśnie na moc czynną z watomierza lub analizatora mocy, bo to ona mówi, ile energii odbiornik realnie zużywa i jak obciąża źródło zasilania. Moim zdaniem to jedno z ważniejszych, ale często niedocenianych zagadnień w praktyce pomiarowej.
W tym zadaniu pułapka polega na tym, że w obwodzie prądu przemiennego sama znajomość napięcia i prądu nie wystarcza do poprawnego wyznaczenia wskazania watomierza. Wiele osób odruchowo liczy moc ze wzoru P = U · I, co w tym przypadku dałoby 120 V · 4 A = 480 W. I tu pojawia się pierwszy typowy błąd: to nie jest moc czynna, tylko moc pozorna S, wyrażana w woltoamperach (VA). Watomierz, szczególnie taki jak na schemacie z cewką prądową w szeregu i napięciową równolegle, mierzy moc czynną P, czyli tę, która zamienia się na pracę użyteczną i ciepło w odbiorniku. W obwodach z przesunięciem fazowym między napięciem a prądem, gdzie występuje moc bierna (indukcyjna lub pojemnościowa), trzeba koniecznie uwzględnić współczynnik mocy cos φ. Wzór na moc czynną jest wtedy: P = U · I · cos φ. Jeżeli ktoś pominie cos φ całkowicie, dostanie wynik zdecydowanie za duży. Jeżeli natomiast pomyli kierunek wpływu cos φ i np. pomnoży U · I przez wartość większą od 1, albo błędnie zaokrągli, może mu wyjść jedna z wartości bliskich 164 W, 184 W czy 124 W. To są typowe efekty niekonsekwentnego liczenia lub mylenia mocy czynnej z bierną. Częsty błąd to także traktowanie cos φ jako jakiegoś „dodatku” do obliczeń, a nie kluczowego współczynnika opisującego relację między mocą pozorną a czynną. Z mojego doświadczenia wynika, że wiele osób myli też oznaczenia: VA i W, co w praktyce prowadzi np. do nieprawidłowego doboru przewodów, zabezpieczeń czy źródeł zasilania – instalacja jest wtedy niby policzona, ale realnie przeciążona mocą pozorną. W dobrych praktykach pomiarowych zawsze analizuje się trójkąt mocy: S, P, Q oraz sprawdza, czy watomierz jest poprawnie włączony – cewka prądowa w szeregu z odbiornikiem, cewka napięciowa równolegle. Tylko wtedy wskazanie watomierza odpowiada rzeczywistej mocy czynnej P = U · I · cos φ. W tym konkretnym zadaniu po podstawieniu danych wychodzi 144 W i każda inna wartość świadczy o pominięciu lub błędnym użyciu współczynnika mocy.