Poprawnie wybrana odpowiedź wynika z prawidłowego zinterpretowania zapisu błędu podstawowego miernika: ±(0,1% odczytu + 2 dgt). Ten zapis oznacza, że całkowity błąd graniczny składa się z dwóch części: procentu od wartości wskazanej oraz dodatkowego składnika związanego z rozdzielczością przyrządu, wyrażonego w cyfrach najmniej znaczących (digitach). Dla napięcia U = 123,4 V na zakresie 200 V liczymy najpierw składnik procentowy: 0,1% z 123,4 V to 0,001 × 123,4 ≈ 0,1234 V. Następnie trzeba uwzględnić 2 dgt. Na tym zakresie najmniejszy krok to 0,1 V (miernik pokazuje jedną cyfrę po przecinku), więc 2 dgt = 2 × 0,1 V = 0,2 V. Sumujemy oba składniki: 0,1234 V + 0,2 V ≈ 0,3234 V, co po zaokrągleniu daje ±0,32 V. To właśnie ta wartość jest błędem granicznym pomiaru. W praktyce oznacza to, że rzeczywista wartość napięcia mieści się w przedziale około 123,4 V ± 0,32 V, czyli od ok. 123,1 V do 123,7 V. Moim zdaniem ważne jest, żeby w technice nie traktować wskazania miernika jak świętej prawdy, tylko zawsze myśleć o nim jako o wartości obarczonej niepewnością. W lotnictwie i w systemach awionicznych taka świadomość jest szczególnie istotna – np. przy diagnostyce zasilania awioniki, pomiarach napięcia szyn 28 V DC czy kontroli poziomu napięcia akumulatorów. Dobre praktyki mówią, żeby zawsze czytać dokładnie specyfikację miernika (tzw. datasheet) i uwzględniać zarówno błąd procentowy, jak i błąd w cyfrach. W serwisie sprzętu lotniczego często porównuje się wyniki z wartościami granicznymi z dokumentacji producenta – tam marginesy są zwykle niewielkie, więc pominięcie części błędu (np. tych „2 dgt”) może spowodować błędną ocenę stanu urządzenia. Umiejętność poprawnego liczenia błędu pomiaru to w praktyce podstawa wiarygodnej diagnostyki i bezpiecznej eksploatacji instalacji elektrycznych i układów elektronicznych.
W tym zadaniu cała trudność siedzi w poprawnym odczytaniu i zastosowaniu zapisu błędu miernika: ±(0,1% odczytu + 2 dgt). Wiele osób intuicyjnie skupia się tylko na jednym składniku – albo na procencie, albo na cyfrach – i stąd biorą się rozbieżne wyniki. Błąd procentowy liczymy zawsze od wartości wskazanej, nie od zakresu. Czyli nie od 200 V, tylko od 123,4 V. Gdy ktoś bierze 0,1% z zakresu 200 V, dostaje 0,2 V i to go może popchnąć w stronę zbyt dużego błędu całkowitego. Z drugiej strony, pominięcie składnika „+ 2 dgt” prowadzi do zbyt optymistycznej oceny dokładności. W cyfrowym woltomierzu „dgt” (digit) oznacza jedną najmniej znaczącą cyfrę, czyli krok wyświetlania. Na zakresie 200 V z rozdzielczością 0,1 V jeden digit to 0,1 V, więc 2 dgt to 0,2 V. Ten element błędu jest związany głównie z kwantowaniem i wewnętrzną elektroniką przetwornika A/C, a nie z samą wartością mierzonego napięcia. Typowy błąd myślowy polega na tym, że ktoś albo dodaje 2 dgt w niewłaściwej skali (np. traktuje je jak 0,02 V zamiast 0,2 V), albo w ogóle je ignoruje, bo „to tylko dwie cyfry, prawie nic”. Wtedy wynik oscyluje w okolicach 0,12 V–0,22 V i wydaje się bardzo ładny, ale jest niezgodny z danymi producenta. Z kolei przeszacowanie błędu, np. przez dodanie 0,2 V z zakresu plus jeszcze raz jakiejś wartości z odczytu, może prowadzić do wartości około 0,4–0,5 V. To też jest częste – szczególnie gdy ktoś miesza „% odczytu” z „% zakresu”. W normach metrologicznych i w dobrej praktyce serwisowej przyjmuje się prostą zasadę: każdy składnik błędu zapisany w specyfikacji należy wprost przeliczyć i zsumować. Tutaj: 0,1% z 123,4 V daje ok. 0,123 V, do tego dokładamy 0,2 V z 2 dgt i dopiero suma jest błędem granicznym. W zastosowaniach lotniczych takie różnice nie są akademickie – jeśli zawyżysz błąd, możesz niepotrzebnie wycofać sprzęt z eksploatacji, jeśli zaniżysz, możesz przepuścić instalację, która w rzeczywistości pracuje na granicy dopuszczalnych parametrów. Dlatego warto wyrobić sobie nawyk spokojnego rozpisania obu składników i sprawdzenia, czy jednostki się zgadzają, zanim uzna się wynik za ostateczny.