W układzie Basic T wskaźnik oznaczony cyfrą 1 to właśnie wysokościomierz i to nie jest przypadek, tylko wynik wieloletnich doświadczeń w ergonomii kokpitu. Klasyczny Basic T zakłada, że w środkowym górnym polu mamy sztuczny horyzont, po jego lewej stronie prędkościomierz, po prawej – wysokościomierz, a poniżej – kursomierz/HSI. Dzięki temu pilot, przesuwając wzrok po stałym schemacie, bardzo szybko ocenia podstawowe parametry lotu: attitude, prędkość, wysokość i kurs. Moim zdaniem to jest świetny przykład, jak proste ułożenie przyrządów realnie zwiększa bezpieczeństwo. Wysokościomierz jest przyrządem barometrycznym, zasilanym z instalacji statycznej, skalowanym zwykle w stopach (w lotnictwie komunikacyjnym) lub metrach (częściej w szkolnym GA, zależy od kraju i przepisów). Pilot ustawia w nim ciśnienie odniesienia (QNH, QFE lub standard 1013 hPa), co jest absolutną dobrą praktyką przed startem, przy przechodzeniu przez poziom przejściowy i przed podejściem do lądowania. W praktyce, przy podejściu według przyrządów, spojrzenie „prawo od sztucznego horyzontu” od razu mówi, czy samolot nie schodzi poniżej minimów. Technik awionik, serwisując panel, musi pilnować, aby to rozmieszczenie było zachowane – nawet przy modernizacji na EFIS zachowuje się logiczny układ Basic T na ekranach PFD. W wielu biuletynach i zaleceniach producentów (np. ICAO, EASA, wytyczne human factors) podkreśla się, że spójny układ przyrządów minimalizuje obciążenie poznawcze pilota, a wysokościomierz po prawej od horyzontu jest jednym z takich niepisanych, ale bardzo mocno ugruntowanych standardów branżowych.
Na tym rysunku kluczem jest zrozumienie logiki układu Basic T, a nie samego kształtu przyrządów. Wiele osób myli tutaj prędkościomierz z wysokościomierzem, bo oba są okrągłe, mają podobną skalę i w starszych samolotach wyglądają prawie identycznie. W klasycznym panelu, patrząc od góry, w środku mamy sztuczny horyzont, po jego lewej stronie prędkościomierz, po prawej wysokościomierz. Jeśli ktoś zaznacza prędkościomierz jako odpowiedź, zwykle kieruje się intuicją „coś ważnego musi być po prawej”, ale standardowe rozmieszczenie jest dokładnie odwrotne: prędkość po lewej, wysokość po prawej. Zakrętomierz także bywa mylony z przyrządami podstawowymi, bo w niektórych starszych szkolnych samolotach umieszczony jest wysoko na panelu. Jednak w koncepcji Basic T nie jest to instrument pierwszej kolejności. Zakrętomierz albo wskaźnik zakrętu i ślizgu znajduje się niżej, poza główną linią T, ponieważ pilot do kontroli położenia samolotu względem przestrzeni wykorzystuje przede wszystkim sztuczny horyzont, a nie zakrętomierz. Stąd przypisywanie pozycji oznaczonej „1” do zakrętomierza kłóci się z przyjętym w lotnictwie układem ergonomiczno-nawigacyjnym. Z kolei wariometr, czyli wskaźnik prędkości wznoszenia/opadania (vertical speed indicator), w ogóle nie wchodzi w skład podstawowego „T”, tylko jest zwykle montowany pod sztucznym horyzontem lub w jego pobliżu, ale niżej. Służy do oceny trendu zmian wysokości, a nie samej wysokości bezwzględnej. Typowym błędem jest utożsamianie każdego przyrządu związanego z pionowym ruchem samolotu z wysokościomierzem, co potem prowadzi do takich pomyłek. W praktyce serwisowej i szkoleniowej przyjmuje się, że układ Basic T jest punktem odniesienia zarówno przy projektowaniu klasycznych tablic, jak i nowoczesnych wyświetlaczy EFIS, więc dobrze jest „mieć w głowie” ten schemat: lewo – prędkość, środek – attitude, prawo – wysokość, dół – kurs. Dzięki temu łatwiej czytać kokpit i unikać takich nieporozumień.