Wybranie odpowiedzi „napięcia i SEM ogniwa akumulatora” dobrze oddaje przeznaczenie tego typu przyrządu. Na zdjęciu widać klasyczny miernik do badania pojedynczych ogniw akumulatorowych z wbudowanym obciążeniem. Ma on z jednej strony metalowe styki w rozstawie dopasowanym do korków lub biegunów ogniw, a z drugiej – wskaźnik analogowy wyskalowany w woltach, często z kolorowymi polami: zielone, żółte, czerwone. Taki przyrząd pozwala sprawdzić zarówno napięcie w stanie jałowym (czyli z bardzo małym prądem pomiarowym – to praktycznie SEM ogniwa), jak i napięcie pod obciążeniem, kiedy wewnętrzna rezystancja ogniwa powoduje spadek napięcia. W praktyce technicznej właśnie porównanie tych dwóch wartości mówi, czy ogniwo jest zdrowe, czy już „siada” pod obciążeniem. W lotnictwie, ale też w normalnym warsztacie elektrotechnicznym, nie wystarczy wiedzieć tylko, jakie jest napięcie bez obciążenia, bo uszkodzone albo zasiarczone ogniwo może pokazywać poprawne napięcie jałowe, a pod prądem rozruchowym od razu „klęka”. Dlatego dobre praktyki obsługowe i normy eksploatacyjne zalecają testowanie akumulatorów pod obciążeniem, a tego typu tester jest właśnie do tego zaprojektowany – ma określoną rezystancję obciążenia dopasowaną do badanego typu ogniw i odpowiednią klasę dokładności wskazań. Moim zdaniem każdy, kto na serio bawi się w diagnostykę akumulatorów, powinien umieć odczytać z takiego przyrządu: napięcie zbliżone do SEM przy niewielkim prądzie oraz zachowanie napięcia przy dociążeniu, bo to daje pełniejszy obraz stanu technicznego ogniwa niż sam odczyt „ile jest voltów na zaciskach”.
Na tym typie pytania często łapie się to, że widząc miernik z podziałką w woltach, odruchowo myśli się tylko o zwykłym pomiarze napięcia akumulatora. To jest trochę za duże uproszczenie. Przyrząd pokazany na zdjęciu nie jest zwykłym woltomierzem, tylko specjalistycznym testerem ogniw akumulatorowych, wyposażonym w odpowiednio dobrane obciążenie. Dzięki temu można ocenić zarówno napięcie zbliżone do SEM ogniwa, jak i zachowanie napięcia pod prądem, co w eksploatacji jest kluczowe. Stwierdzenie, że służy wyłącznie do pomiaru napięcia akumulatora, pomija fakt, że badamy pojedyncze ogniwo, a nie cały akumulator jako zestaw. W praktyce obsługowej, szczególnie przy większych bateriach, przegląda się każde ogniwo z osobna, bo jedno słabsze potrafi zepsuć parametry całego pakietu. Dlatego odpowiedź mówiąca o „napięciu akumulatora” jest zbyt ogólna i nieprecyzyjna. Z kolei pomysł, że ten przyrząd mierzy pojemność akumulatora, wynika z mylenia dwóch różnych wielkości: napięcia i pojemności. Pojemność znamionową określa się testem długotrwałego rozładowania kontrolowanym prądem w określonym czasie, według procedur opisanych choćby w dokumentacji producenta czy normach eksploatacyjnych. Jednorazowy odczyt napięcia, nawet pod obciążeniem, nie daje bezpośredniej informacji o pojemności w amperogodzinach, tylko co najwyżej pośrednią ocenę kondycji ogniwa. Ten tester nie ma funkcji rejestracji czasu ani sterowania prądem rozładowania w dłuższym okresie, więc nie można go traktować jako miernika pojemności. Częsty błąd polega też na niedocenianiu roli SEM – wielu uczniów wrzuca do jednego worka każde „napięcie na akumulatorze”. Tymczasem SEM to napięcie źródła bez obciążenia, a napięcie robocze pod obciążeniem jest mniejsze z powodu rezystancji wewnętrznej. Przyrząd z obrazka jest tak skonstruowany, żeby można było ocenić oba te aspekty pracy ogniwa, właśnie po to, by w praktyce warsztatowej szybko wychwycić elementy osłabione, nawet jeśli jeszcze „pokazują” poprawne napięcie jałowe. Mylenie tych pojęć prowadzi do błędnych odpowiedzi i do błędnych decyzji serwisowych przy rzeczywistej pracy z instalacjami elektrycznymi.