Odpowiedź "miejscowo" jest jak najbardziej w porządku. Pracując z młotem spalinowym, nie da się uniknąć drgań mechanicznych, które szczególnie wpływają na ręce i ramiona, czyli na te części, które trzymają sprzęt. Z normami takimi jak ISO 5349, które mówią o ocenie narażenia na drgania, to jasne, że te drgania mogą prowadzić do różnych problemów zdrowotnych, jak zespół wibracyjny. To się objawia bólem, drętwieniem i osłabieniem chwytu. Długotrwałe narażenie na takie drgania to już poważna sprawa – może uszkodzić nerwy czy układ krążenia. W praktyce stosuje się często rękawice wibracyjne, które mogą trochę pomóc, ale też trzeba pamiętać o przerwach w pracy, żeby nie obciążać organizmu. Dobrze by było, gdyby pracownicy mieli odpowiednie szkolenie i używali sprzętu zgodnego z zasadami bezpieczeństwa.
Odpowiedzi, które mówią, że drgania mechaniczne działają na ogół, na przykład przez pośladki czy plecy, są nie do końca trafne. Tak naprawdę, podczas pracy z młotem spalinowym drgania przenoszone są głównie przez ręce, a nie inne części ciała. Gdy się pisze o ogólnym narażeniu na drgania, to nie uwzględnia się, w jakim miejscu drgania są najintensywniejsze. Skupianie się na pośladkach czy plecach to też nie jest dobry pomysł, bo one nie odczuwają tych wibracji tak jak dłonie i ramiona. Ignorowanie tego może prowadzić do źle dobranych środków ochrony i to z kolei może zwiększać ryzyko zawodowe. Ważne jest, żeby nie zapominać o monitorowaniu czasu pracy z takim sprzętem i przestrzeganiu zasad BHP – to naprawdę kluczowe, żeby zminimalizować zagrożenia zdrowotne związane z wibracjami.