Schemat 2 pokazuje właściwą kolejność przy wymianie akumulatora: przy demontażu najpierw odłącza się przewód ujemny, czyli masowy, a dopiero potem przewód dodatni. Przy montażu robi się odwrotnie: najpierw podłącza się zacisk dodatni, a na końcu zacisk ujemny. To jest taka zasada, którą warto mieć w głowie zawsze, niezależnie czy chodzi o samochód, zagęszczarkę, koparkę, ładowarkę czy inną maszynę drogową. Moim zdaniem to jedna z tych prostych czynności, które bardzo mocno wpływają na bezpieczeństwo pracy. W większości maszyn biegun ujemny akumulatora jest połączony z masą, czyli konstrukcją metalową pojazdu. Jeżeli podczas odkręcania klemy dodatniej klucz dotknie jednocześnie elementu ramy, nadwozia albo obudowy, a minus nadal jest podłączony, powstaje zwarcie. Może być iskra, stopienie narzędzia, uszkodzenie elektroniki sterującej, a w skrajnym przypadku nawet zapłon gazów wydzielających się z akumulatora. Dobra praktyka serwisowa mówi też, żeby przed pracą wyłączyć zapłon, wyjąć kluczyk, odłączyć główny wyłącznik prądu jeśli maszyna go posiada, stosować rękawice i okulary ochronne oraz nie kłaść narzędzi na obudowie akumulatora. Po montażu trzeba sprawdzić, czy klemy są dobrze dociśnięte, czyste i zabezpieczone przed korozją. Niby drobiazg, ale w warsztacie takie drobiazgi robią różnicę.
Nieprawidłowe schematy wynikają zwykle z pomylenia dwóch etapów: demontażu i montażu akumulatora. Częsty błąd polega na tym, że ktoś chce najpierw odkręcić przewód dodatni, bo znak plus jest bardziej widoczny albo wydaje się ważniejszy. Technicznie jest to jednak ryzykowne. W maszynach roboczych, pojazdach drogowych i większości urządzeń z instalacją 12 V lub 24 V biegun ujemny jest połączony z masą maszyny. Dopóki minus jest podłączony, cała metalowa konstrukcja może stanowić drogę powrotu prądu. Wystarczy, że klucz podczas pracy na zacisku dodatnim oprze się o ramę, osłonę, wspornik albo inny metalowy element. Wtedy robi się zwarcie o bardzo dużym prądzie, bezpieczniki mogą nie zdążyć zareagować, a akumulator potrafi oddać naprawdę dużą energię w krótkim czasie. Inny błędny sposób to podłączanie przewodu ujemnego przed dodatnim przy zakładaniu akumulatora. Wtedy ponownie tworzy się sytuację, w której praca przy dodatnim zacisku odbywa się już przy zamkniętej drodze przez masę. To nie jest dobra praktyka warsztatowa. Spotyka się też podejście typu: ważne, żeby finalnie przewody były na swoich biegunach, a kolejność nie ma znaczenia. No właśnie ma znaczenie, i to głównie z punktu widzenia BHP oraz ochrony instalacji elektrycznej. Przy nowoczesnych maszynach drogowych dochodzi jeszcze elektronika: sterowniki, czujniki, moduły zabezpieczeń, czasem systemy telematyczne. Zwarcie lub gwałtowne iskrzenie może je uszkodzić. Dlatego bezpieczna zasada jest prosta: przy zdejmowaniu najpierw minus, potem plus; przy zakładaniu najpierw plus, potem minus. Warto też pamiętać o wentylacji, braku otwartego ognia i stabilnym zamocowaniu akumulatora, bo sam poprawny porządek klem to jeszcze nie cała obsługa serwisowa.