W tym przypadku zastosowanie znaku drogowego nr 4, czyli znaku ostrzegawczego „roboty na drodze”, jest absolutnie zasadne i zgodne z przepisami rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych oraz wytycznych dotyczących organizacji ruchu na czas prowadzenia prac drogowych. Ten znak powinien być umieszczony w odpowiedniej odległości przed miejscem rozpoczęcia robót na poboczu, aby skutecznie ostrzec wszystkich uczestników ruchu o możliwym zagrożeniu i zmianie warunków ruchu. Moim zdaniem, to najprostszy, a zarazem najskuteczniejszy sposób na podniesienie poziomu bezpieczeństwa zarówno dla pracowników wykonujących roboty, jak i dla kierowców. Praktyka pokazuje, że w miejscach, gdzie ten znak jest rozpoznawalny z dużej odległości i ustawiony zgodnie z przepisami, znacznie rzadziej dochodzi do niebezpiecznych sytuacji. Warto pamiętać, że w przypadku robót prowadzonych na poboczu drogi dwukierunkowej dwupasowej o dopuszczalnej prędkości 90 km/h, kluczowe jest właściwe oznakowanie już na kilkaset metrów przed miejscem prac. Znak D-4 informuje o robotach, przygotowując kierujących na możliwe przeszkody, ruch pojazdów budowy lub zwężenie jezdni. To także sygnał do zwiększenia uwagi. Przepisy i praktyka drogowa nie pozostawiają tu wątpliwości: znak o robotach jest wymagany nawet wtedy, gdy prace prowadzone są tylko na poboczu, bo bardzo często kierowcy zmieniają tor jazdy lub nieumyślnie wjeżdżają poza krawędź jezdni. Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie organizacji robót bez tego znaku, bo to po prostu podstawa bezpieczeństwa.
Odpowiedzi wskazujące na inne znaki niż znak robót drogowych wynikają zazwyczaj z niezrozumienia istoty tymczasowej organizacji ruchu podczas prowadzenia prac na poboczu. Dużym błędem jest sugerowanie się wyłącznie wizualną zmianą toru jazdy czy próbą ograniczenia wyprzedzania, bez uwzględnienia realnego zagrożenia. Przykładowo, wybór znaku informującego o zwężeniu jezdni może wydawać się logiczny, jednak w tym konkretnym schemacie roboty prowadzone są poza pasami ruchu, na poboczu – a więc nie następuje formalne zwężenie jezdni, lecz występuje potencjalne zagrożenie związane z obecnością ludzi, sprzętu i przeszkód. Z mojego doświadczenia wynika, że kierowcy często ignorują zmianę sytuacji na poboczu, jeśli nie są o niej jednoznacznie ostrzeżeni właściwym znakiem. Kolejna kwestia to znak zakazu wyprzedzania – on nie zapewnia informacji o obecności robót, a jego użycie jest zasadne tylko wtedy, gdy realnie występuje zagrożenie kolizją podczas wyprzedzania, co nie wynika z samego faktu prowadzonych prac na poboczu. Równie nietrafnym rozwiązaniem jest użycie znaku „pierwszeństwo dla nadjeżdżających z przeciwka” – ten znak służy do czasowego kierowania ruchem na zwężeniu lub w sytuacjach wymuszonej kolejności przejazdu, a tutaj mamy do czynienia z robotami poza jezdnią. Typowym błędem jest utożsamianie każdej zmiany w organizacji ruchu ze zwężeniem lub ograniczeniem manewrów, tymczasem kluczowe jest zawsze ostrzeżenie o samym fakcie występowania robót. Standardy branżowe, takie jak wytyczne GDDKiA czy Rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych, jednoznacznie nakazują stosowanie znaku ostrzegawczego o robotach wszędzie tam, gdzie mogą one potencjalnie zakłócić bezpieczny przejazd nawet w minimalnym stopniu. Moim zdaniem, warto zawsze pamiętać: bezpieczeństwo zaczyna się od jasnej informacji – a „roboty na drodze” to fundament organizacji takich miejsc i nie zastąpi tego żaden inny typ znaku.