Dokładnie tak, 28 kursów to prawidłowy wynik dla tego zadania. Policzmy to na spokojnie: najpierw objętość urobku w wykopie wynosi 1 025 m³, ale pamiętaj, że ziemia po wydobyciu zajmuje więcej miejsca przez spulchnienie – to właśnie ten współczynnik 1,2. W praktyce oznacza to, że objętość luzem to 1 025 m³ × 1,2 = 1 230 m³. Teraz, jeśli mamy 4 samochody, ale każde z nich osobno przewozi tylko to, co zmieści się na pace, czyli za każdym razem 11 m³ urobku. Żeby cały urobek wywieźć, całość dzielimy przez pojemność jednego auta: 1 230 m³ ÷ 11 m³ = 111,82, ale to liczba kursów łącznie, a my chcemy policzyć, ile kursów musi wykonać każdy samochód. 111,82 kursów dzielimy na 4 auta, wychodzi 27,96, czyli zaokrąglając w górę – każdy samochód musi zrobić 28 kursów. Tak podchodzi się do tego na budowie, bo nie da się pojechać na niepełny kurs i urobku nie zostawia się na miejscu. W praktyce zawsze zaokrągla się w górę, bo standardy branżowe nie pozwalają na zostawienie resztek materiału. Takie zadania są codziennością przy organizacji transportu na budowie i planowaniu logistyki ziemnych robót. Warto pamiętać, żeby zawsze uwzględniać współczynnik spulchnienia przy obliczeniach – to dość częsty błąd w praktyce. Moim zdaniem, kto raz dobrze zrozumie te przeliczenia, już nigdy nie pomyli się przy planowaniu transportu ziemi z wykopów. To naprawdę podstawowa umiejętność, która przydaje się niemal w każdej większej inwestycji ziemnej.
Przy tego typu zadaniach najczęściej popełnia się kilka typowych błędów, które wynikają głównie z nieuwzględnienia współczynnika spulchnienia oraz niepoprawnego rozumienia, jak rozłożyć kursy na poszczególne pojazdy. Często ktoś patrzy tylko na objętość wykopu i dzieli ją od razu przez pojemność ciężarówki, zapominając, że ziemia po wydobyciu zwiększa swoją objętość – i właśnie ten współczynnik 1,2 ma krytyczne znaczenie. Pominięcie tego czynnika prowadzi do poważnego zaniżenia liczby kursów, bo objętość gruntu luzem jest zawsze większa niż w stanie rodzimym. Z drugiej strony, czasem mylone są jednostki lub ktoś dzieli od razu przez liczbę samochodów, zanim policzy całkowitą liczbę kursów, co też generuje błędne wyniki. Z mojego doświadczenia wynika, że niektórzy traktują wynik dzielenia jako liczbę całkowitą bez zaokrąglania w górę, a przecież nie można wykonać 'ułamka kursu', co w praktyce prowadzi do zostawienia części urobku na placu budowy – coś absolutnie niedopuszczalnego. Dobrym nawykiem, zgodnym z praktyką branżową, jest zawsze najpierw przemnożyć objętość wykopu przez współczynnik spulchnienia, potem podzielić przez pojemność auta i na końcu jeszcze podzielić przez liczbę pojazdów – i dopiero wtedy zaokrąglić w górę. Tylko takie podejście gwarantuje prawidłowy wynik i pozwala uniknąć opóźnień czy nieporozumień przy transporcie urobku. To z pozoru proste zadanie bardzo dobrze pokazuje, jak ważne jest, żeby nie przeskakiwać żadnego etapu obliczeń i nie upraszczać procedury na siłę. Warto też pamiętać, że w praktyce każda resztka urobku, której nie wywieziemy, może spowodować znacznie większe kłopoty niż teoretyczne kilka 'za dużo' kursów na papierze.