Warstwa mrozoochronna znajduje się właśnie w dolnych warstwach konstrukcji nawierzchni i to ma naprawdę spore znaczenie w praktyce drogowej. Jej głównym zadaniem jest ochrona podłoża, zwłaszcza gruntów wrażliwych na przemarzanie, przed skutkami zamarzania i rozmarzania wody w glebie. No bo jak zamarznie woda, to zwiększa swoją objętość, a to potrafi poważnie zniszczyć całą nawierzchnię drogi. W standardach takich jak WT-2 czy wytyczne GDDKiA jasno jest napisane, że warstwa mrozoochronna należy do dolnych warstw konstrukcji, zaraz nad podłożem – czasami wręcz zastępuje ulepszone podłoże, jeśli warunki gruntowe są bardzo trudne. Z mojego doświadczenia wynika, że bez tej warstwy na drogach lokalnych, zwłaszcza na terenach gliniastych, bardzo szybko pojawiają się spękania, koleiny i nierówności. Stosuje się ją głównie tam, gdzie jest duże ryzyko przemarzania, a praktycznie najczęściej wykonuje się ją z piasków, żwirów lub mieszanek niezwiązanych. Dobór i grubość tej warstwy zależą zarówno od rodzaju gruntu, jak i od lokalnych warunków klimatycznych – tam, gdzie zima jest sroga, grubość warstwy mrozoochronnej bywa większa niż 40 cm! Moim zdaniem bez solidnej warstwy mrozoochronnej nie ma co liczyć na trwałą i bezproblemową nawierzchnię, szczególnie w Polsce, gdzie te cykle zamarzania i rozmarzania to norma.
Dużo osób myli się, zakładając, że warstwa mrozoochronna należy do gruntu rodzimego albo do ulepszonego podłoża. W rzeczywistości, warstwa mrozoochronna jest elementem konstrukcyjnym, a jej rozmieszczenie w przekroju drogowym wynika głównie z konieczności ochrony podłoża przed negatywnym wpływem cyklicznego zamarzania i rozmarzania. Grunt rodzimy to po prostu naturalna warstwa terenu, na której budujemy drogę – ona nie jest w żaden sposób specjalnie przygotowywana do pełnienia funkcji ochronnej przed mrozem. Ulepszone podłoże to już coś bardziej zaawansowanego – może być stabilizowane cementem lub innymi spoiwami, żeby poprawić jego nośność, ale wcale nie znaczy, że działa jako mrozoochrona. To zupełnie inna funkcja i inne mechanizmy działania. W praktyce najczęstszym błędem jest utożsamianie warstwy mrozoochronnej z górnymi warstwami konstrukcji nawierzchni, czyli takimi jak warstwa wiążąca czy ścieralna – a one mają za zadanie wytrzymać ruch pojazdów i czynniki atmosferyczne, ale nie chronią podłoża przed przemarzaniem. Górne warstwy są wykonane zwykle z asfaltu lub betonu, które mają zupełnie inne wymagania i właściwości niż materiały użyte do warstwy mrozoochronnej. Kluczowy błąd polega na nieodróżnianiu funkcji ochronnej (przed mrozem) od funkcji nośnej czy użytkowej, które mają poszczególne warstwy w przekroju drogowym. Branżowe normy, takie jak WT-2 czy katalogi typowych konstrukcji drogowych, jasno precyzują, że warstwa mrozoochronna stanowi dolną część konstrukcji i jej zadaniem jest zabezpieczenie drogi na terenach wrażliwych na przemarzanie. Takie błędne przypisanie jej do innych warstw często prowadzi potem do problemów eksploatacyjnych, które widać już po kilku latach użytkowania drogi.