W celu odgrzybiania antybakteryjnego należy w instalacji ciepłej wody użytkowej (c.w.u.) pompy ciepła
Dokładnie tak – skuteczne odgrzybianie oraz dezynfekcja instalacji c.w.u. w systemach z pompą ciepła wymaga podgrzania wody w wymienniku do temperatury co najmniej 65°C i utrzymania jej tam przez minimum godzinę. To tzw. cykl antylegionellowy, czyli standardowa procedura pozwalająca zniszczyć większość bakterii, w tym Legionella pneumophila, która bywa poważnym zagrożeniem zdrowotnym w instalacjach z ciepłą wodą. Z mojego doświadczenia wynika, że wiele nowoczesnych pomp ciepła ma wbudowaną funkcję takiej dezynfekcji termicznej – polega ona właśnie na krótkotrwałym podniesieniu temperatury przez przegrzanie sprężarki lub uruchomieniu dodatkowej grzałki elektrycznej, jeśli sama pompa nie daje rady dobić do tych 65°C. Takie działanie jest nie tylko skuteczne, ale też zalecane przez producentów urządzeń i wytyczne branżowe (np. wytyczne VDI/DVGW 6023 w Niemczech, które są uznawane za pewien standard także w Polsce). W praktyce takie cykliczne podgrzewanie zabezpiecza cały układ przed rozwojem mikroorganizmów bez użycia chemii, co jest ogromnym plusem. Użytkownicy często pytają, czy można skrócić ten czas albo zejść z temperaturą – niestety, poniżej 60°C skuteczność spada drastycznie, więc nie warto ryzykować. Dodatkowo, dobrze pamiętać, żeby po dezynfekcji spuścić trochę wody, zwłaszcza z tych końcowych punktów poboru, bo to tam najłatwiej o zalegające bakterie. Takie podejście, choć proste, jest naprawdę solidne i zgodne z najlepszymi praktykami branżowymi.
Temat antybakteryjnego odgrzybiania instalacji ciepłej wody użytkowej często budzi wątpliwości i łatwo tutaj o pomyłki, bo w praktyce spotyka się różne, czasem nietrafione pomysły. Wśród błędnych odpowiedzi pojawia się propozycja wyłączania pompy obiegowej i stosowania chemicznych koncentratów bakteriobójczych – to podejście jest niezalecane w domowych instalacjach z pompami ciepła. Takie środki są zarezerwowane raczej dla poważnych awarii lub dużych systemów przemysłowych, a poza tym mogą uszkadzać uszczelki i elementy układu, generując dodatkowe koszty i ryzyko dla zdrowia użytkowników. Próba zwiększenia ciśnienia sprężania w układzie chłodniczym to również niebezpieczny mit – ingerowanie w parametry pracy pompy ciepła bez wiedzy i zgody producenta grozi nie tylko awarią, ale i utratą gwarancji, a poza tym temperatury robocze nie zawsze osiągną wtedy wymagane 65°C w zasobniku. Z kolei uruchamianie trybu odszraniania lodu ma zupełnie inną funkcję – służy do utrzymania sprawności wymiennika zewnętrznego i nie podnosi skutecznie temperatury wody w c.w.u. na wymagany poziom dezynfekcji. Tego typu pomyłki wynikają czasem z braku zrozumienia, jak działa obieg pompy ciepła oraz jakie są wymagania termiczne do zwalczania bakterii typu Legionella. W branży przyjęło się, że kluczowe jest podniesienie temperatury do minimum 65°C i utrzymanie jej przez pewien czas – to zapewnia bezpieczeństwo użytkowników oraz zgodność z normami. Osobiście uważam, że trzymanie się wytycznych producenta oraz branżowych standardów, zamiast eksperymentowania z chemią czy dziwnymi ustawieniami, daje najlepszy efekt i spokój na lata.