W aparatach retencyjnych termoformowanych stosuje się standardowo gotowe płytki z twardego tworzywa (najczęściej PET-G, czasem poliuretan o zwiększonej sztywności) o grubości około 1,5–2,0 mm. Taka grubość zapewnia z jednej strony wystarczającą sztywność i stabilność, a z drugiej – komfort dla pacjenta i akceptowalną estetykę. Moim zdaniem to jest taki złoty środek między wytrzymałością a wygodą. Zbyt cienka płytka uginałaby się, szybciej by się odkształcała i gorzej utrzymywała zęby w osiągniętej pozycji po leczeniu ortodontycznym. Zbyt gruba byłaby niekomfortowa, powodowałaby trudności z mową, czasem też ucisk na przyzębie. W dobrych pracowniach technicznych pilnuje się nie tylko samej grubości, ale też jakości materiału: płytki muszą być jednorodne, bez pęcherzyków, odpowiednio przechowywane (bez przegrzewania, bez ekspozycji na promieniowanie UV). Przy termoformowaniu ważne jest też prawidłowe nagrzanie płytki – tak, aby materiał był plastyczny, ale nie przegrzany, bo wtedy może dojść do degradacji struktury i spadku wytrzymałości. W praktyce klinicznej takie aparaty pełnią funkcję stabilizacji po zakończonym leczeniu aparatem stałym, są łatwe do utrzymania w czystości, a ich wymiana w razie zużycia jest stosunkowo prosta, właśnie dzięki użyciu gotowych płytek twardych o standardowej grubości 1,5–2,0 mm. W wielu podręcznikach ortodontycznych i na kursach protetyczno-ortodontycznych ta wartość jest podawana jako standard dla klasycznych, przezroczystych retainerów termoformowanych.
W aparatach retencyjnych wykonanych technologią termoformowania kluczowe są dwie rzeczy: rodzaj materiału i jego grubość. Błędne odpowiedzi wynikają najczęściej z mieszania pojęć między różnymi typami szyn i płytek termoformowanych – inne parametry stosuje się dla szyn relaksacyjnych, inne dla ochronnych, a jeszcze inne właśnie dla retencyjnych po leczeniu ortodontycznym. Płytki miękkie o grubości 1,5–2,0 mm są używane głównie jako szyny ochronne, np. sportowe w wersji lekkiej albo jako tymczasowe rozwiązania, gdzie priorytetem jest amortyzacja, a nie precyzyjna stabilizacja pozycji zębów. Miękki materiał daje uczucie komfortu, ale nie zapewnia odpowiedniej sztywności, więc przy długotrwałej retencji po leczeniu ortodontycznym może dochodzić do powolnych przesunięć zębów. To jest częsty błąd myślowy: skoro pacjentowi jest wygodniej, to wydaje się, że będzie lepiej. Niestety biomechanika zębów tego nie wybacza. Płytki twardo-miękkie, o grubości 1,8–2,5 mm, są typowe raczej dla szyn relaksacyjnych przy parafunkcjach, bruksizmie czy w zaburzeniach stawu skroniowo-żuchwowego. Tam potrzebny jest twardszy rdzeń i bardziej miękka warstwa przyśluzówkowa, żeby rozkładać siły i chronić szkliwo, a niekoniecznie bardzo dokładnie utrzymywać zęby w konkretnej pozycji ortodontycznej. Podobnie bardzo grube płytki twardo-miękkie, 3,0–3,5 mm, stosuje się raczej w ciężkim bruksizmie albo jako szyny ochronne przy dużych obciążeniach – są masywne, wyraźnie wyczuwalne, często pogarszają komfort mowy i nie nadają się do codziennej, dyskretnej retencji. W retencji po leczeniu ortodontycznym chodzi o to, żeby aparat był cienki, estetyczny, mało widoczny i jednocześnie wystarczająco sztywny. Dlatego wybiera się materiał twardy w granicach 1,5–2,0 mm, a nie miękki czy wielowarstwowy o większej grubości. Dobrą praktyką jest rozróżnianie: szyna retencyjna – cienka i twarda; szyna relaksacyjna – zwykle grubsza, często twardo-miękka; ochraniacze – często miękkie i grubsze. Pomieszanie tych wskazań prowadzi dokładnie do takich błędnych wyborów materiału i grubości, jak w zaproponowanych nieprawidłowych odpowiedziach.