Prawidłowym materiałem na implanty zębowe jest tytan i jego stopy, ponieważ wykazują one bardzo wysoką biokompatybilność i zdolność do osteointegracji, czyli bezpośredniego, ścisłego połączenia z żywą kością bez tworzenia włóknistej tkanki pośredniej. Powierzchnia tytanu spontanicznie pokrywa się cienką warstwą tlenku tytanu, która jest chemicznie stabilna, obojętna dla tkanek i sprzyja adhezji komórek kostnych. Z mojego doświadczenia te właśnie właściwości sprawiają, że tytanowe implanty są obecnie złotym standardem w implantologii stomatologicznej. W praktyce technika dentystycznego oznacza to, że przy projektowaniu prac na implantach (koron, mostów, suprastruktur) można liczyć na stabilne, długoczasowe zakotwiczenie w kości, pod warunkiem prawidłowego obciążenia i dobrej higieny. Stopy tytanu (np. Ti-6Al-4V) pozwalają uzyskać lepsze właściwości mechaniczne niż czysty tytan – większą wytrzymałość na zginanie i złamanie przy zachowaniu korzystnego modułu sprężystości, zbliżonego do kości. To ogranicza zjawisko tzw. stress shielding, czyli nadmiernego przenoszenia obciążeń przez implant zamiast przez kość. W dobrych standardach pracy laboratorium CAD/CAM zwraca się uwagę, żeby elementy łączące (łączniki tytanowe, bazy tytanowe pod cyrkon) były precyzyjnie dopasowane, a obróbka powierzchni implantu (piaskowanie, trawienie, powłoki bioaktywne) dodatkowo poprawia osteointegrację. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: wszędzie tam, gdzie chodzi o trwałe połączenie z kością w jamie ustnej, pierwszym skojarzeniem powinien być właśnie tytan, a nie klasyczne stopy protetyczne znane z koron czy protez szkieletowych.
W tym pytaniu łatwo się pomylić, bo większość wymienionych materiałów spotykamy w protetyce albo szerzej w technice dentystycznej, ale nie każdy materiał metaliczny nadaje się od razu na implant. Kluczowe są tutaj dwa pojęcia: biokompatybilność i osteointegracja. Sam fakt, że materiał jest „twardy” czy „wytrzymały”, nie wystarcza. Tlenek glinu kojarzy się słusznie z ceramiką stomatologiczną – jest stosowany w uzupełnieniach stałych, jako materiał konstrukcyjny starych generacji koron pełnoceramicznych czy wkładów, ma dobrą wytrzymałość i estetykę. Jednak nie jest to standardowy materiał implantologiczny, bo nie zapewnia tak przewidywalnej osteointegracji jak tytan, jest kruchy i gorzej znosi obciążenia dynamiczne w kości. Stal węglowa natomiast w ogóle nie spełnia współczesnych wymogów biokompatybilności w jamie ustnej – ma słabą odporność korozyjną, może uwalniać jony i wywoływać reakcje zapalne, a w kontakcie ze śliną i obciążeniami żucia szybko ulega degradacji. W nowoczesnej stomatologii unika się jej w bezpośrednim, długotrwałym kontakcie z tkankami. Stop chromu i niklu jest już bliższy naszej codziennej pracy w pracowni, bo wykorzystuje się go w protezach szkieletowych, klamrach, niektórych konstrukcjach ortodontycznych. Ma dobrą wytrzymałość i sprężystość, ale zawiera nikiel, który jest częstym alergenem, a jego odporność korozyjna i zachowanie w środowisku tkanki kostnej nie dorównują tytanowi. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro jakiś stop dobrze sprawdza się w protezach ruchomych albo aparatach ortodontycznych, to nada się też na implant. Tymczasem implant ma być trwale zrośnięty z kością, bez ruchomości, na dziesiątki lat. Dlatego w standardach implantologicznych praktycznie wyłącznym materiałem bazowym jest tytan i jego stopy, a inne wymienione opcje pozostają materiałami pomocniczymi w protetyce, ale nie do śródkostnych implantów zębowych.