Prawidłowo chodzi o modele diagnostyczne, bo właśnie one służą do analizy przestrzennej łuków zębowych, ich kształtu, szerokości, symetrii i zmian w czasie. Na takich modelach lekarz ortodonta albo protetyk ocenia relacje między szczęką a żuchwą, zgryz, przesunięcia zębów, rotacje, stłoczenia, a także przebieg linii pośrodkowej. Modele diagnostyczne wykonuje się zwykle z gipsu twardego (klasa III lub IV, zależnie od standardu pracowni), z dobrze pobranych wycisków alginatowych lub silikonowych, a następnie odpowiednio się je opracowuje: przycina podstawy, ustawia w zwarciowniku, opisuje i archiwizuje. Dzięki temu można porównywać modele sprzed leczenia i po leczeniu, czyli ocenić realną zmianę w przestrzennym ułożeniu łuków zębowych. W ortodoncji to jest absolutna podstawa dokumentacji – oprócz zdjęć rentgenowskich i fotografii wewnątrzustnych. Na modelach diagnostycznych wykonuje się też różne pomiary: szerokości łuków w odcinku przednim i bocznym, długości łuku, odległości między zębami, a nawet oblicza się tzw. przestrzenny niedobór miejsca. W protetyce takie modele pomagają zaplanować przebieg łuku protetycznego, ustawienie zębów sztucznych i przewidzieć, czy będzie wystarczająco miejsca na elementy klamrowe czy korony. Moim zdaniem dobrze wykonany model diagnostyczny to często połowa sukcesu w planowaniu leczenia – pozwala spokojnie, „na sucho”, przeanalizować sytuację, bez pośpiechu fotela i pacjenta. W praktyce klinicznej przyjmuje się, że analizy przestrzenne łuków i zgryzu robi się właśnie na modelach diagnostycznych, a nie roboczych czy segmentowych, bo ich zadanie jest zupełnie inne i bardziej technologiczne niż analityczne.
W tym pytaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie typy modeli pojawiają się w pracowni techniki dentystycznej i w gabinecie, ale ich funkcje są zupełnie różne. Wiele osób kojarzy analizę łuków zębowych z każdym modelem gipsowym, który leży na stole, i stąd mylne przekonanie, że skoro coś jest „modelem roboczym”, to też można na tym analizować przestrzenne zmiany. Modele robocze służą głównie do wykonywania konkretnych uzupełnień protetycznych: protez, szyn, aparatów, koron czy mostów. Na nich prowadzi się obróbkę technologiczną – ustawianie zębów, modelowanie wosku, puszkowanie – więc często są one uszkadzane, podcinane, zalewane kolejnymi masami. To nie jest stabilna baza do długoterminowej, porównawczej analizy przestrzennej. Podobnie jest z modelami składanymi, które kojarzą się raczej z konstrukcjami do ćwiczeń, czasem z modelami dydaktycznymi lub systemami do symulacji zwarcia; one nie są standardowym narzędziem do precyzyjnej analizy łuków zębowych w sensie klinicznym. Jeszcze inna sprawa to modele segmentowe – tutaj rozcina się model na części, żeby ułatwić dostęp do określonych odcinków, np. przy projektowaniu protez szkieletowych czy bardziej złożonych konstrukcji. Taki model jest bardzo przydatny technologicznie, ale przez to, że jest pocięty, traci ciągłość łuku i nie nadaje się do obiektywnej oceny jego kształtu czy symetrii w całości. Typowym błędem myślowym jest założenie, że skoro na każdym modelu „widać zęby”, to każdy model tak samo nadaje się do analizy diagnostycznej. W rzeczywistości tylko modele diagnostyczne są przygotowane, opisane i przechowywane właśnie z myślą o analizie przestrzennej łuków, porównywaniu etapów leczenia i dokumentowaniu zmian według przyjętych standardów ortodontycznych i protetycznych. Dlatego odpowiedzi robocze, składane i segmentowe nie spełniają wymogów narzędzia diagnostycznego, mimo że w codziennej pracy technika pojawiają się bardzo często.