Pełna tarcza przedsionkowa to klasyczne narzędzie ortodontyczne właśnie do eliminacji szkodliwych nawyków ustnych, takich jak ssanie palca, warg, gryzienie przedmiotów czy utrwalone nieprawidłowe połykanie. Jej zadaniem jest mechaniczne odcięcie bodźca, czyli uniemożliwienie wykonywania nawyku, a jednocześnie przekierowanie sił mięśni warg i policzków tak, żeby działały bardziej korzystnie na łuk zębowy. Moim zdaniem to taki prosty, ale bardzo sprytny „oduczacz” – pacjent po prostu nie ma jak włożyć palca między zęby, a wargi przestają ciągle napierać na siekacze. W prawidłowo zaprojektowanej pełnej tarczy przedsionkowej zwraca się uwagę na odpowiednią odległość od zębów, żeby nie uciskała przyzębia, oraz na stabilne podparcie w przedsionku jamy ustnej. W praktyce klinicznej często stosuje się ją u dzieci z protruzją siekaczy górnych spowodowaną długotrwałym ssaniem smoczka lub palca – po kilku miesiącach wyraźnie widać poprawę ustawienia zębów i wygaszenie nawyku. Standardowo zaleca się noszenie tarczy przez większą część dnia i w nocy, z naciskiem na czas, kiedy nawyk najczęściej występuje (np. wieczorem przy oglądaniu bajek). Dobrą praktyką jest też łączenie jej stosowania z instruktażem dla rodziców i ćwiczeniami miofunkcjonalnymi, bo samo urządzenie to tylko część terapii. Jeżeli nawyk zostanie usunięty odpowiednio wcześnie, często udaje się uniknąć późniejszej, bardziej skomplikowanej leczenia aparatami stałymi, co jest sporą korzyścią dla pacjenta i dla portfela.
W tego typu pytaniu bardzo łatwo pomylić funkcję poszczególnych aparatów ortodontycznych i protetycznych, bo nazwy przewijają się często, a zastosowania są dość różne. Aparat Nance’a kojarzy się wielu osobom z utrzymaniem miejsca w łuku i faktycznie do tego służy – ma podniebienną płytkę akrylową opartą na trzonowcach górnych i stosuje się go głównie jako aparat retencyjny albo utrzymywacz przestrzeni w odcinku bocznym. On nie ma żadnego realnego działania blokującego nawyki ustne, nie odcina dostępu do palca czy wargi, nie modyfikuje aktywnie funkcji mięśni przedsionka, więc oczekiwanie, że wyeliminuje np. ssanie kciuka, to typowe przecenianie roli aparatów utrzymujących miejsce. Płytka McNeila z kolei jest ściśle związana z leczeniem rozszczepów podniebienia u niemowląt. To aparat ortopedyczny pomagający kształtować wyrostki szczękowe i poprawić warunki do karmienia, czasem przygotować pole do zabiegu chirurgicznego. Jej konstrukcja i wskazania są zupełnie inne niż w terapii nawyków; tu chodzi o wczesne prowadzenie wzrostu i poprawę warunków funkcjonalnych, a nie o blokowanie bodźców nawykowych. Równia pochyła prosta jest natomiast aparatem typowo mechaniczno-zgryzowym, używanym m.in. w korekcji przodozgryzów czy przemieszczeń siekaczy, gdzie wykorzystuje się ślizgowe prowadzenie zębów po płaszczyźnie akrylowej. Działa na relację zębów siecznych, a nie na zachowania pacjenta, więc nie spełnia kryteriów aparatu przeciwko nawykom. Częsty błąd myślowy polega na tym, że skoro coś jest aparatem ruchomym albo ma płytkę akrylową, to „na pewno może też coś tam z nawykami pomóc”. W rzeczywistości w ortodoncji bardzo precyzyjnie rozróżnia się aparaty czynnościowe, retencyjne, ortopedyczne i nawykowe. Właśnie pełna tarcza przedsionkowa jest zaprojektowana stricte do ingerencji w środowisko przedsionka jamy ustnej i do wygaszania nawyków, podczas gdy pozostałe wymienione konstrukcje mają zupełnie inne, dość wąskie wskazania kliniczne i nie zastąpią jej w tej roli.