W klasyfikacji Galasińskiej-Landsbergerowej klasa I obejmuje braki jakościowe, czyli takie, w których ząb jest obecny w łuku, ale jego jakość jest niewystarczająca: ząb jest znacznie zniszczony próchnicowo, po leczeniu endodontycznym, przebarwiony, osłabiony, z rozległą odbudową albo wymaga pokrycia koroną protetyczną. Nie mówimy tu o „dziurze” w łuku, tylko o zębie, który nie spełnia prawidłowo funkcji estetycznej lub żucia i trzeba go protetycznie skorygować. Ta klasyfikacja porządkuje planowanie leczenia: w klasie I rozważamy głównie korony, licówki, wkłady koronowe, wkłady koronowo‑korzeniowe, ewentualnie onlaye lub overlaye, a nie mosty czy protezy częściowe. W praktyce technika dentystycznego oznacza to inne podejście do modelu roboczego, preparacji brzegów koron, doboru materiału (ceramika, metal‑ceramika, kompozyt, cyrkon) oraz sposobu przeniesienia zwarcia. Moim zdaniem warto mieć z tyłu głowy, że w brakach jakościowych zachowujemy ząb filarowy i wykorzystujemy go jako podporę dla uzupełnienia stałego, co jest zgodne z nowoczesnymi standardami minimalnie inwazyjnej protetyki – najpierw wzmacniamy i odbudowujemy to, co jeszcze można uratować, zamiast od razu usuwać i zastępować protezą ruchomą. W wielu opisach klinicznych ta klasa jest pierwszym krokiem do nauki różnicowania, kiedy pacjent potrzebuje korony, a kiedy już typowo mostu lub protezy szkieletowej.
Klasyfikacja braków zębowych według Galasińskiej‑Landsbergerowej bardzo wyraźnie rozdziela pojęcia braków jakościowych od ilościowych i mieszanych. Dlatego pomyłki wynikają często z automatycznego kojarzenia słowa „klasa I” z układami skrzydłowymi albo międzyzębowymi, co pochodzi raczej z innych systemów klasyfikacji, jak Kennedy’ego. W tej konkretnej klasyfikacji klasa I nie dotyczy braków mieszanych, czyli takich, gdzie jednocześnie występują utraty zębów i zęby o obniżonej wartości filarowej. Braki mieszane pojawiają się w dalszych klasach i wymagają bardziej złożonego planowania, łączącego elementy leczenia koronami, mostami i protezami częściowymi. Mylenie tego z klasą I zaciera granicę między sytuacją, gdy ząb jeszcze jest, ale kiepskiej jakości, a sytuacją, gdy zęba w ogóle brakuje. Równie mylące jest utożsamianie klasy I z brakami skrzydłowymi obustronnymi. Taki opis pasuje bardziej do typowych braków skrzydłowych końcowych, gdzie brakuje zębów trzonowych po obu stronach i nie ma dystalnych filarów. W tej sytuacji myślimy o protezie szkieletowej, protezie częściowej akrylowej lub o rozbudowanych mostach, często podpartych implantami. To już typowy brak ilościowy, a nie jakościowy. Podobny błąd dotyczy określenia „braki ilościowe międzyzębowe” – to jest klasyczny obraz luki po jednym lub kilku zębach w obrębie łuku, gdzie są zachowane zęby sąsiednie, i wtedy wchodzi w grę most, implant lub proteza częściowa. W klasie I Galasińskiej‑Landsbergerowej ząb nadal stoi w łuku, tylko jest zniszczony na tyle, że wymaga uzupełnienia stałego. Z mojego doświadczenia wiele osób automatycznie szuka w nazewnictwie „ilościowe” albo „międzyzębowe”, bo kojarzy klasę z brakami liczbowymi, a tu kluczowe jest właśnie słowo „jakościowe”. Dobra praktyka to zawsze zadać sobie pytanie: czy ten problem wynika z utraty zęba, czy z jego słabej jakości? Jeśli ząb jest obecny, choć zniszczony, jesteśmy w obszarze braków jakościowych, a więc w klasie I tej klasyfikacji, a nie w żadnej z opcji opisującej ubytki ilościowe czy układy skrzydłowe.