Krzywa kompensacyjna, biegnąca w płaszczyźnie strzałkowej i łącząca wierzchołki guzków policzkowych zębów dolnych, od pierwszego przedtrzonowca do trzeciego trzonowca i dalej przez ramię żuchwy i oś stawu skroniowo-żuchwowego, określana jest jako
Opisana w pytaniu krzywa kompensacyjna to klasyczna krzywa Spee. Biegnie ona w płaszczyźnie strzałkowej i łączy wierzchołki guzków policzkowych zębów dolnych od kła lub pierwszego przedtrzonowca aż do trzeciego trzonowca, a dalej można ją sobie przedłużyć przez ramię żuchwy w kierunku osi stawu skroniowo‑żuchwowego. W praktyce protetycznej i ortodontycznej ta krzywa jest bardzo ważna, bo opisuje naturalną krzywiznę łuku zębowego żuchwy w wymiarze pionowym. Moim zdaniem, jak ktoś dobrze rozumie krzywą Spee, to dużo łatwiej ogarnia ustawianie zębów na modelach i analizę zgryzu. Przy ustawianiu zębów w protezach całkowitych technik stara się odtworzyć fizjologiczną krzywiznę Spee, żeby żucie było efektywne, a siły zwarciowe rozkładały się możliwie równomiernie na podłoże protetyczne. Z kolei w ortodoncji ocenia się, czy krzywa Spee nie jest nadmiernie pogłębiona, bo wtedy często mamy do czynienia z głębokim nagryzem i trzeba ją wyrównać poprzez intruzję siekaczy lub ekstruzję zębów bocznych. W artykulatorach i łukach twarzowych też pośrednio odwołujemy się do tej koncepcji, bo prawidłowe odwzorowanie krzywej Spee pozwala lepiej symulować ruchy żuchwy i unikać przedwczesnych kontaktów. W dobrych praktykach zaleca się zawsze analizę tej krzywej na modelach diagnostycznych – zarówno przed leczeniem, jak i po – bo to świetny wskaźnik jakości prowadzenia zgryzu i harmonii łuku zębowego.
Opis podany w pytaniu bardzo precyzyjnie odnosi się do krzywej Spee, czyli krzywej kompensacyjnej w płaszczyźnie strzałkowej, która łączy guzki policzkowe zębów dolnych i biegnie dalej w kierunku stawu skroniowo‑żuchwowego. Jeżeli wybiera się inną odpowiedź, to zwykle wynika to z mylenia pojęć z pokrewnych działów: estetyki uśmiechu, ogólnej linii zgryzu albo koncepcji krzywej Monsona. Linia uśmiechu to pojęcie głównie estetyczne – opisuje przebieg brzegu siecznego górnych siekaczy względem czerwieni wargowej. Patrząc na pacjenta z przodu, oceniamy, czy brzeg sieczny harmonijnie podąża za łukiem dolnej wargi. To nie ma nic wspólnego z przebiegiem guzków zębów w płaszczyźnie strzałkowej aż do stawu. Linia zgryzowa to z kolei ogólne określenie na przebieg kontaktujących się powierzchni zębów górnych i dolnych; termin raczej opisowy, używany w kontekście estetyki, fonetyki i funkcji, ale bez tak ścisłej definicji geometrycznej jak w przypadku krzywej Spee. Częsty błąd polega na tym, że wszystko, co dotyczy przebiegu łuku zębowego, wrzuca się do jednego worka i nazywa „linią zgryzową”. Krzywa Monsona bywa mylona z krzywą Spee, bo też dotyczy relacji zębów i ruchów żuchwy. W klasycznej koncepcji Monsona powierzchnie żujące zębów mają leżeć na powierzchni kuli o określonym promieniu, co łączy krzywą Spee (płaszczyzna strzałkowa) i krzywą Wilsona (płaszczyzna czołowa) w jedną kulistą powierzchnię okluzyjną. Jednak pytanie mówi wyraźnie tylko o przebiegu w płaszczyźnie strzałkowej od przedtrzonowców do trzonowców i dalej do osi stawu, bez odniesienia do sfery czy promienia kuli. To właśnie definiuje krzywą Spee. Dobra praktyka w nauce protetyki i ortodoncji polega na tym, żeby rozróżniać te pojęcia: Spee – strzałkowa krzywa kompensacyjna żuchwy, Wilson – krzywa czołowa, Monson – koncepcja kulistej powierzchni okluzyjnej, a linia uśmiechu i linia zgryzowa – raczej terminy opisowe, estetyczno‑funkcjonalne, a nie ścisłe anatomiczne definicje.