Prawidłowo wskazany zgryz głęboki to wada zgryzu oceniana przede wszystkim w odniesieniu do płaszczyzny poziomej, czyli patrzymy, jak bardzo siekacze górne przykrywają siekacze dolne w kierunku pionowym. W praktyce klinicznej mówi się, że o zgryzie głębokim mówimy wtedy, gdy pokrycie pionowe siekaczy dolnych przez górne przekracza wartości fizjologiczne, zwykle ponad 1/3–1/2 wysokości koron klinicznych zębów dolnych. Ortodontycznie analizuje się to w płaszczyźnie poziomej na modelach diagnostycznych, na fotografiach zgryzu i w badaniu wewnątrzustnym – pacjent zagryza zęby w pozycji centralnej i oceniamy relację siekaczy. Moim zdaniem to jedna z podstawowych rzeczy, które technik i lekarz muszą „widzieć od razu”, bo zgryz głęboki wpływa na prowadzenie zębowe, ścieranie brzegów siecznych, a nawet na staw skroniowo-żuchwowy. W dobrych praktykach ortodontycznych i protetycznych przy planowaniu leczenia zawsze ocenia się trzy płaszczyzny: poziomą (pionowe pokrycie – overbite), strzałkową (przodo- lub tyłozgryz – overjet) i czołową (asymetrie, zgryzy krzyżowe). Zgryz głęboki należy właśnie do tej oceny w płaszczyźnie poziomej, bo dotyczy pionowego zachodzenia zębów. W pracy technika dentystycznego ma to znaczenie przy ustawianiu zębów w protezach, przy woskowaniu zgryzu i przy korekcie prowadzeń, żeby nie doprowadzić do zbyt dużego zagłębienia siekaczy dolnych za górne, co potem skutkuje parafunkcjami i przeciążeniem. W uproszczeniu: jeśli zastanawiasz się, która wada dotyczy „jak wysoko” jedne zęby nachodzą na drugie – to właśnie zgryz głęboki.
W tym pytaniu kluczowe jest zrozumienie, w jakiej płaszczyźnie analizujemy daną wadę zgryzu. Bardzo często miesza się pojęcia i patrzy tylko na to, że „coś jest nie tak”, zamiast przyporządkować wadę do konkretnego kierunku: pionowego, strzałkowego albo poprzecznego. Przodozuchwie jest klasycznym przykładem wady rozpatrywanej przede wszystkim w płaszczyźnie strzałkowej, bo chodzi tu o wysunięcie żuchwy względem szczęki, czyli relację przód–tył. Ocenia się ją po linii środkowej ciała, na profilogramach i w badaniu zgryzu od strony bocznej. Nie dotyczy ona bezpośrednio pionowego pokrycia zębów, tylko przesunięcia żuchwy w kierunku przednio-tylnym. Zgryz krzyżowy natomiast analizuje się w płaszczyźnie czołowej, ponieważ dotyczy relacji zębów górnych i dolnych w kierunku poprzecznym. W uproszczeniu: patrzymy, czy zęby górne prawidłowo zachodzą na dolne od strony policzkowej, czy może dochodzi do odwrócenia relacji, co szczególnie dobrze widać w odcinkach bocznych. Zgryz krzyżowy to więc problem boczno-boczny, a nie pionowy. Zgryz przewieszony również jest związany z płaszczyzną czołową i poprzeczną relacją łuków zębowych – zęby górne „przewieszają się” nad dolnymi poza ich naturalny obrys, co prowadzi do nieprawidłowego kontaktu w odcinku bocznym. Typowym błędem myślowym jest tu traktowanie każdej wady jako „po prostu zgryzu nieprawidłowego”, bez rozróżnienia, w jakim kierunku nastąpiło zaburzenie. Dobra praktyka ortodontyczna i protetyczna wymaga, żeby już na etapie badania wstępnego umieć powiedzieć: ta wada jest pionowa, ta strzałkowa, a ta poprzeczna. Dzięki temu łatwiej dobrać aparat, sposób ustawienia zębów na modelach i zaplanować korektę zwarcia. W tym kontekście tylko zgryz głęboki jest wadą ocenianą względem płaszczyzny poziomej, bo dotyczy nadmiernego pionowego pokrycia siekaczy, a nie wysunięcia żuchwy czy poprzecznego przemieszczenia łuków.