Most typu Rochette to klasyczny przykład mostu adhezyjnego z perforowanymi skrzydełkami retencyjnymi. Kluczowe jest tu właśnie to, że retencja mechaniczna uzyskiwana jest dzięki otworkom w metalowych skrzydełkach, które obejmują zęby filarowe od strony podniebiennej lub językowej. Cement kompozytowy wpływa przez perforacje, po związaniu tworzy coś w rodzaju „nitów” blokujących skrzydełko w pozycji. Moim zdaniem to bardzo obrazowy przykład czysto mechanicznej retencji w mostach adhezyjnych, zanim na szeroką skalę weszły techniki chemicznego wytrawiania metalu. W praktyce technicznej ważne jest prawidłowe zaplanowanie wielkości i rozmieszczenia perforacji: otwory nie mogą być zbyt małe (bo słaba retencja), ani zbyt duże (bo osłabienie konstrukcji). Dobrą zasadą jest równomierne rozłożenie perforacji w obszarze skrzydełka, z zachowaniem odpowiedniej odległości od brzegu, żeby uniknąć pęknięć podczas odlewania i obciążenia zgryzowego. W laboratorium technik musi też pamiętać o dokładnym opracowaniu powierzchni metalu wokół otworów – zmatowienie, piaskowanie, usunięcie zanieczyszczeń, żeby kompozyt mógł się dobrze zakotwiczyć. W porównaniu z późniejszymi mostami typu Maryland, most Rochette ma mniejszą przewidywalność długoczasową, ale nadal bywa omawiany jako ważny etap rozwoju protetyki adhezyjnej i dobry przykład mostu, który trzyma się głównie dzięki perforowanym skrzydełkom, a nie chemicznym systemom łączenia.
W mostach typu Rochette kluczowa jest mechaniczna retencja uzyskana przez perforowane skrzydełka, a nie rodzaj włókna wzmacniającego ani zaawansowane procedury chemiczne. Częsty błąd polega na mieszaniu pojęć związanych z nowoczesnymi mostami kompozytowymi wzmacnianymi włóknami z klasycznymi mostami adhezyjnymi na podbudowie metalowej. Włókna szklane czy poliamidowe stosuje się głównie w mostach kompozytowych lub tymczasowych, opartych na materiałach polimerowych, gdzie zadaniem włókna jest zwiększenie wytrzymałości na zginanie i poprawa odporności konstrukcji na pęknięcia. To są inne technologie, inne wskazania kliniczne i inna biomechanika niż w przypadku mostu Rochette, który jest mostem adhezyjnym metalowym, osadzanym na zębach filarowych przy użyciu cementu kompozytowego. Z mojego doświadczenia wiele osób automatycznie kojarzy „nowoczesność” z włóknami i próbuje podciągnąć pod nie wszystko, co jest mało inwazyjne, ale tutaj to niestety prowadzi na manowce. Kolejna pułapka to utożsamianie każdego mostu adhezyjnego z techniką elektrochemicznego wytrawiania skrzydełek. Taka metoda jest typowa raczej dla mostów typu Maryland, gdzie retencja opiera się głównie na mikromechanicznym zakotwiczeniu w wytrawionej powierzchni metalu i systemach łączących. W moście Rochette skrzydełka są po prostu perforowane, a kompozyt mechanicznie przechodzi przez otwory, tworząc swego rodzaju zaczepy. Brak rozróżnienia między tymi systemami to typowy błąd: wszystko, co ma skrzydełka, bywa wrzucane do jednego worka. Dobra praktyka w protetyce stałej wymaga jednak precyzyjnego kojarzenia nazw konstrukcji z ich rzeczywistym sposobem retencji, bo od tego zależy dobór materiałów, przygotowanie podłoża zębowego oraz przewidywanie trwałości uzupełnienia w czasie.