Metoda opisana w pytaniu to klasyczny sposób ustawiania zębów w zgryzie krzyżowym w protezie całkowitej górnej. Chodzi o to, że zęby boczne dolne są jakby „zamienione stronami”: dolne boczne lewe ustawia się po stronie prawej, a dolne boczne prawe po stronie lewej. Dodatkowo rezygnuje się z jednego przedtrzonowca, żeby uzyskać stabilny, możliwy do zaakceptowania przez pacjenta kontakt zgryzowy i nie doprowadzić do przeciążeń podłoża protetycznego. W zgryzie krzyżowym guzek policzkowy zębów dolnych znajduje się bardziej na zewnątrz niż guzki zębów górnych, więc klasyczne, „książkowe” ustawienie zębów (jak w zgryzie prostym) po prostu się nie sprawdzi – proteza będzie się chwiała, będzie przesuwana przez siły żucia i może powodować otarcia. Dlatego w dobrych pracowniach protetycznych, przy planowaniu zgryzu krzyżowego, technik zawsze zaczyna od poprawnej rejestracji zwarcia, a potem świadomie planuje zamianę stron zębów bocznych i redukcję liczby zębów w łuku, żeby nie „upchnąć na siłę” wszystkich przedtrzonowców. W praktyce, moim zdaniem, bardzo ważne jest też dokładne sprawdzenie prowadzenia żuchwy w ruchach bocznych i protruzji – przy zgryzie krzyżowym łatwo o przedwczesne kontakty i trzeba je umiejętnie skorygować szlifowaniem okluzyjnym na etapie przymiarki w wosku. Ten sposób ustawiania zębów jest zgodny z zasadami biomechaniki protez całkowitych: priorytetem jest stabilność protezy, równomierne rozłożenie sił żucia i komfort pacjenta, a nie „na siłę” zachowanie pełnej liczby zębów.
Opisana w pytaniu metoda, czyli zamiana stron zębów bocznych dolnych oraz rezygnacja z jednego przedtrzonowca, jest bardzo charakterystyczna właśnie dla ustawiania zębów w zgryzie krzyżowym. Błąd często bierze się z tego, że ktoś patrzy tylko na nazwy: zgryz prosty, nożycowy, ortognatyczny i próbuje dopasować najbardziej „ładnie brzmiące” określenie, zamiast pomyśleć o rzeczywistym układzie guzków i relacji łuków zębowych. W zgryzie prostym mamy sytuację zbliżoną do warunków prawidłowych: łuk górny jest szerszy, guzki policzkowe górne zachodzą na guzki policzkowe dolne, a ustawienie zębów w protezie odwzorowuje typową morfologię i nie wymaga tak radykalnych manewrów, jak zamiana stron zębów bocznych. Gdyby w zgryzie prostym zastosować metodę z pytania, doprowadziłoby to do nienaturalnych kontaktów, zaburzenia prowadzenia żuchwy i dużej niestabilności protezy. Zgryz nożycowy kojarzy się z silnym nagryzem poziomym, gdzie górne zęby sieczne znacznie zachodzą na dolne, a boczne zęby często mają bardzo strome pochylenia guzków. W protezach całkowitych takiego typu zgryzu nie koryguje się jednak przez zamianę stron zębów dolnych, tylko raczej przez odpowiedni dobór zębów o mniej wyraźnej rzeźbie guzków, korektę wysokości zwarcia i czasem spłaszczenie guzków, żeby uniknąć blokowania ruchów żuchwy. Natomiast określenie zgryz ortognatyczny odnosi się do prawidłowych, harmonijnych warunków kostnych i zębowych, gdzie szczęka i żuchwa są w prawidłowej relacji, a łuki zębowe są dobrze dopasowane. W takim układzie nie ma potrzeby krzyżowego ustawiania zębów bocznych, bo łuk górny jest anatomicznie szerszy od dolnego. Moim zdaniem typowy błąd polega na tym, że ktoś kojarzy „krzyżowy” tylko z ortodoncją i wadami zgryzu, a zapomina, że w technice protez całkowitych też mówimy o zgryzie krzyżowym i mamy dla niego konkretne, bardzo praktyczne schematy ustawiania zębów. Właśnie ta opisana w pytaniu zamiana stron zębów bocznych dolnych i rezygnacja z jednego przedtrzonowca to klasyczna, podręcznikowa procedura dla zgryzu krzyżowego, stosowana po to, żeby uzyskać stabilne, możliwie równomierne podparcie protezy i uniknąć przeciążeń podłoża śluzówkowo–kostnego.