W przypadku korony lanej całkowitej na ząb trzonowy woskowy sztyft odlewny przykleja się do powierzchni językowej największego guzka. Chodzi o to, żeby linia wlewowa była możliwie prosta, miała wystarczającą długość i nie zaburzała dokładności odwzorowania istotnych powierzchni funkcjonalnych, zwłaszcza żującej i przyszyjkowej. Powierzchnia językowa największego guzka trzonowca jest zwykle najbardziej masywna, dobrze podparta i stosunkowo łatwo dostępna w modelu, dlatego idealnie nadaje się na miejsce mocowania sztyftu. Dodatkowo takie ustawienie sprzyja prawidłowemu kierunkowi przepływu stopu w formie, zgodnie z zasadą, że metal powinien wpływać od części najgrubszych do cieńszych, a nie odwrotnie. W praktyce technik najpierw sprawdza, który guzek językowy jest najwyższy i najbardziej wypukły, lekko opracowuje go woskiem, a dopiero potem przykleja sztyft, pilnując, żeby nie naruszyć przygotowanych krawędzi zwarciowych i kontaktów międzyzębowych. Moim zdaniem warto od początku wyrabiać w sobie nawyk patrzenia na cały układ: nie tylko gdzie wygodnie przykleić sztyft, ale też jak to wpłynie na kierunek krystalizacji, ryzyko porowatości skurczowej i możliwość późniejszego obróbczego opracowania odlewu. W większości podręczników i na pracowniach szkolnych podkreśla się, że sztyft nie może być przyklejony do delikatnych brzegów siecznych, cienkich ścianek czy powierzchni krytycznych zwarciowo, bo każdy nadlew lub ubytek w tych miejscach będzie później problemem klinicznym. Dlatego największy guzek językowy trzonowca jest takim „złotym środkiem” między bezpieczeństwem odlewu a zachowaniem anatomii korony.
Przy planowaniu miejsca przyklejenia woskowego sztyftu odlewowego w koronie lanej całkowitej kluczowe jest zrozumienie, które powierzchnie są krytyczne funkcjonalnie i estetycznie, a które mogą zostać minimalnie naruszone bez szkody dla pracy. Przyklejenie sztyftu w okolicy powierzchni stycznej przy krawędzi żującej kusi, bo wydaje się to miejsce łatwe do uchwycenia, ale jest to strefa odpowiedzialna za kontakt międzyzębowy i prawidłowy punkt styczny. Każde zniekształcenie, nawet niewielkie, będzie skutkowało albo utratą punktu stycznego, albo zbyt ciasnym kontaktem, co w praktyce kończy się koniecznością żmudnego korygowania odlewu, ryzykiem utraty kształtu anatomicznego i problemami z zaleganiem płytki nazębnej. Z kolei powierzchnia policzkowa przy tzw. obrzęku korony (największej wypukłości policzkowej) jest silnie zaangażowana w estetykę i w prowadzenie policzka, a przy trzonowcach także w kontakty prowadzące przy ruchach bocznych. Mocowanie sztyftu w tej okolicy sprzyja też powstawaniu podcieni w masie osłaniającej, utrudnia prawidłowe ułożenie kanału wlewowego i może generować naprężenia termiczne w czasie odlewania. Równie zdradliwym wyborem jest powierzchnia zgryzowa, szczególnie bruzda międzyguzkowa. To miejsce o bardzo złożonej morfologii, odpowiedzialne za prowadzenie żucia, odbiór sił okluzyjnych i kontakt z zębem przeciwstawnym. Każde przyklejenie sztyftu w bruździe niszczy tę morfologię, a późniejsza rekonstrukcja anatomiczna jest trudna i często niedokładna. Typowym błędem myślowym jest tu podejście „byle gdzie, byle się trzymało” albo kierowanie się wyłącznie wygodą modelowania wosku. Dobre praktyki odlewnicze mówią jasno: kanał wlewowy powinien wychodzić z miejsca masywnego, stosunkowo gładkiego, możliwie oddalonego od cienkich krawędzi i stref zwarciowych. Dlatego właśnie wybór powierzchni językowej największego guzka trzonowca jest rozwiązaniem optymalnym, a pozostałe wymienione lokalizacje, mimo że intuicyjne, naruszają zasady prawidłowego projektowania kanałów wlewowych i utrudniają uzyskanie dokładnego, powtarzalnego odlewu.