Na rysunku 1 ząb pierwszy przedtrzonowy górny jest ustawiony zgodnie z zasadami metody Gysiego: oś długą zęba ustawiono prawie pionowo, z minimalnym przechyleniem policzkowo-podniebiennym, a guzki okluzyjne wchodzą w prawidłowe prowadzenie z zębem przeciwstawnym. Guzek policzkowy górnego przedtrzonowca znajduje się w obrębie bruzdy międzyguzkowej dolnego przedtrzonowca, a guzki nie zachodzą nadmiernie na siebie, dzięki czemu nie tworzą się przedwczesne kontakty. Linie przerywane na rysunku pokazują, że oś zęba górnego i dolnego przecinają się w harmonijny sposób, co odpowiada klasycznemu schematowi Gysiego – statyczna i dynamiczna okluzja są stabilne, a prowadzenie żuchwy jest gładkie. W praktyce technicznej takie ustawienie daje równomierne przenoszenie sił żucia na podłoże protetyczne, zapobiega kołysaniu się protezy i ogranicza przeciążenie guzków podniebiennych. Moim zdaniem to właśnie przy zębach przedtrzonowych najłatwiej „przestrzelić” z nachyleniem, dlatego dobrze jest zawsze kontrolować ustawienie w artykulatorze, sprawdzać ślizg boczny i ruch protruzji. Standardowo przyjmuje się, że przedtrzonowce górne w metodzie Gysiego mają ustawienie bardziej zbliżone do pionu niż kły i trzonowce, a kontakt mają punktowy, nie płaszczyznowy. Dzięki temu proteza pełni funkcję nie tylko estetyczną, ale przede wszystkim funkcjonalną – żucie jest wydajne, a staw skroniowo‑żuchwowy pracuje w fizjologicznym położeniu.
W metodzie Gysiego ustawienie pierwszego przedtrzonowca górnego jest dość precyzyjnie zdefiniowane i każde większe odejście od tych zasad powoduje zaburzenia okluzji. Ząb ten powinien być ustawiony niemal pionowo, z lekkim przechyleniem korony w stronę policzkową, tak aby guzki znalazły się w prawidłowym stosunku do zęba przeciwstawnego. Oś długie zębów górnego i dolnego nie mogą się mijać pod dużym kątem, bo wtedy dochodzi do ścinania kontaktów, nadmiernego prowadzenia guzkowego i przeciążenia pojedynczych punktów okluzyjnych. Na niewłaściwych rysunkach widać zbyt duże pochylenie zęba górnego lub nieprawidłowe ustawienie względem płaszczyzny zgryzu, co w praktyce skutkowałoby przedwczesnymi kontaktami przy ruchach bocznych i protruzji. Typowym błędem jest sugerowanie się wyłącznie estetyką łuku zębowego i „dopasowywanie” korony do sąsiadów, bez kontroli toru ruchu żuchwy w artykulatorze. Z mojego doświadczenia właśnie przy przedtrzonowcach technicy często ustawiają ząb zbyt pochylony podniebiennie, licząc na lepsze podparcie policzka, albo odwrotnie – zbyt policzkowo, przez co dochodzi do rozszerzenia łuku i zaburzenia prowadzenia kłów. W dobrych praktykach protetycznych przyjmuje się, że przedtrzonowce górne w metodzie Gysiego mają pełnić funkcję stabilizującą, a nie dominującą w okluzji, więc ich guzki nie mogą blokować ruchów żuchwy. Dlatego każda konfiguracja, w której oś zęba jest wyraźnie odchylona, a guzki nie trafiają w bruzdy zębów dolnych, jest po prostu biomechanicznie nieprawidłowa i w gotowej protezie szybko dałaby objawy w postaci otarć, niestabilności i dyskomfortu pacjenta.