Prawidłowy jest rysunek 4, bo pokazuje klasyczny, podręcznikowy kształt segmentu modelu dzielonego: ząb z wyraźnie wyodrębnioną koroną gipsową, osadzoną na stożkowo zwężającym się trzonie segmentu, z delikatnym podcieniem pod koroną i równomiernymi ścianami segmentu. Ten podcień (taki jakby delikatny kołnierz) zapewnia mechaniczne zakotwiczenie korony w segmencie i stabilne, powtarzalne osadzenie w podstawie modelu. Stożkowy kształt trzonu ułatwia wyjmowanie i wkładanie segmentu bez klinowania się i bez ryzyka wyłamania brzegu koron lub przęsła mostu gipsowego. W pracowniach protetycznych przyjmuje się, że ściany segmentu powinny mieć niewielą zbieżność, zwykle kilka stopni, a przejścia między częścią koronową a trzonem muszą być łagodne, bez ostrych załamań. Dzięki temu segment dobrze współpracuje z pinami, tulejkami i systemem bazowania w modelach dzielonych, a jednocześnie zachowuje odpowiednią wytrzymałość podczas szlifowania, modelowania wosku czy przymiarek klamer. Z mojego doświadczenia, dobrze ukształtowany segment tak jak na rysunku 4 znacznie zmniejsza ryzyko uszkodzeń przy wielokrotnym wyjmowaniu modelu podczas wykonywania koron, mostów czy protez szkieletowych. Jest to po prostu zgodne z dobrą praktyką techniczną i zasadami ergonomii w pracowni – segment ma być stabilny, łatwy do chwytania palcami i przewidywalny w pracy na dłuższą metę.
W modelach dzielonych bardzo łatwo skupić się tylko na tym, żeby segment „jakoś” wychodził z podstawy, a pomija się jego prawidłowy kształt. Tymczasem geometria segmentu ma ogromne znaczenie dla dokładności pracy protetycznej, trwałości modelu i komfortu technika. Na nieprawidłowych rysunkach widać typowe błędy: albo brak wyraźnego podcięcia pod częścią koronową, albo zbyt gwałtowne załamania ścian, albo nienaturalne, schodkowe przejścia między koroną a trzonem. Takie kształty powodują, że korona gipsowa nie jest dobrze zakotwiczona, segment może się luzować, obracać w gnieździe, a przy silniejszym pociągnięciu – po prostu wyskoczyć lub pęknąć w najsłabszym miejscu. Często wynika to z myślenia, że im bardziej proste, cylindryczne ściany, tym lepiej, bo segment „ładniej” siedzi w podstawie. W praktyce jest odwrotnie: brak zbieżności ścian i brak delikatnego kołnierza pod koroną utrudnia kontrolę pozycji i nie daje stabilnego, powtarzalnego osadzenia. Innym typowym złudzeniem jest nadmierne modelowanie stopni, ostrych krawędzi czy przegięć – wygląda to może efektownie na rysunku, ale w realnym gipsie takie miejsca są bardzo kruche, łatwo się odszczypują i zaburzają dokładność odwzorowania punktów stycznych czy brzegu koron. Standardy pracowniane zakładają prosty, stożkowy trzon z niewielą zbieżnością oraz łagodne, gładkie przejście do części koronowej z dyskretnym podcięciem. Jeżeli segment odbiega od tych zasad, to prędzej czy później pojawią się problemy przy ustawianiu zębów, dopasowywaniu klamer, woskowaniu mostów czy kontroli zgryzu na artykulatorze. Dlatego warto od razu wyrabiać nawyk rozpoznawania prawidłowego kształtu, a nie sugerować się pozornie „wygodnymi” lub przypadkowymi formami.