Metoda ustawiania zębów opracowana przez Monsona Fehra rzeczywiście zaliczana jest do teorii sferycznej, co bezpośrednio wynika z badań Spee’a i Monsona nad przestrzenną krzywizną łuków zębowych i toru ruchu żuchwy. W tej koncepcji zakłada się istnienie wycinka kuli o określonym promieniu (najczęściej ok. 10–12 cali), której powierzchnia jest geometrycznym odniesieniem dla ustawienia zębów bocznych w protezach całkowitych. Okluzja ma wtedy harmonijnie współpracować z ruchami żuchwy w trzech wymiarach, a nie tylko w jednym planie. Z praktycznego punktu widzenia taka teoria pomaga technikowi tak ustawić zęby sztuczne, żeby uzyskać możliwie stabilne prowadzenie żuchwy przy ruchach bocznych i protruzyjnych, zmniejszyć ryzyko przesuwania się protez i poprawić komfort żucia. W pracowni protetycznej teoria sferyczna jest szczególnie ważna przy ustawianiu zębów na łuku artykulacyjnym, przy korzystaniu z artykulatorów o regulowanej płaszczyźnie i przy modelowaniu powierzchni żujących, kiedy staramy się odtworzyć krzywą Spee i krzywą Wilsona jako element jednej kuli. Moim zdaniem warto kojarzyć nazwiska Spee, Monson, Fehr właśnie z tym trójwymiarowym, „kulistym” podejściem do okluzji, bo potem dużo łatwiej zrozumieć, dlaczego w dobrych praktykach protetycznych tak mocno podkreśla się przestrzenne dopasowanie powierzchni żujących, a nie tylko samo zwarcie centralne na płaskiej płaszczyźnie. To się realnie przekłada na mniejsze przeciążenia podłoża protetycznego, mniejszą traumatyzację błony śluzowej i dłuższą żywotność protez całkowitych.
Teoria ustawiania zębów według Monsona Fehra bywa często mylona z innymi podejściami, bo w protetyce funkcjonalnej przewija się kilka podobnie brzmiących pojęć. Wbrew pozorom nie jest to teoria statyczna. Koncepcje statyczne opierają się głównie na ustawieniu zębów według jednej płaszczyzny zwarcia, z naciskiem na relacje w pozycji centralnej, bez pełnego uwzględnienia torów ruchu żuchwy w trzech wymiarach. Taki sposób myślenia jest dosyć uproszczony i może sprawdzać się tylko w bardzo prostych przypadkach, ale nie oddaje idei Monsona, który bazował na krzywych Spee i Wilsona oraz kuli o określonym promieniu. To właśnie odróżnia teorię sferyczną od typowo statycznego podejścia. Częsty błąd polega też na wrzucaniu teorii Monsona do worka z tzw. artykulacją guzkową tylko dlatego, że dotyczy zębów guzkowych. Owszem, ustawienie zębów guzkowych jest tu kluczowe, ale sama „artykulacja guzkowa” to raczej ogólne określenie typu kontaktów guzki–dołki, sposobu prowadzenia żuchwy po stokach guzków, a nie konkretna teoria geometryczna oparta na kuli. Monson Fehr idzie dalej, proponując ścisłe odniesienie do wycinka sfery, a nie tylko opis jakościowy kontaktów guzkowych. Mylenie tych pojęć wynika często z tego, że w praktyce technik widzi głównie kształt guzków, a nie zastanawia się nad ich położeniem w przestrzeni. Z kolei określenie „statyczno-artykulacyjna” brzmi sensownie, bo łączy statykę i funkcję, ale jest zbyt ogólne i nie odpowiada żadnej konkretnej, klasycznej teorii przypisanej do nazwisk Spee, Monsona i Fehra. To raczej opisowy termin niż nazwa systemu ustawiania zębów. Dobra praktyka protetyczna wymaga rozróżniania, kiedy mówimy o teorii sferycznej (konkretna geometria kuli i krzywizn), a kiedy o prostych koncepcjach statycznych lub ogólnej artykulacji guzkowej. Świadome posługiwanie się tymi pojęciami pomaga lepiej dobrać metodę ustawiania zębów do danego pacjenta i do możliwości artykulatora, zamiast kierować się tylko intuicją lub przyzwyczajeniem z pracowni.