W analizie paralelometrycznej najważniejsze jest dobre ustawienie modelu już na samym początku. Dlatego pierwszym etapem jest zawsze poszukiwanie toru wprowadzenia protezy szkieletowej. Chodzi o to, żeby znaleźć takie nachylenie modelu na stoliku paralelometru, przy którym planowana proteza będzie mogła być wprowadzana i wyprowadzana z jamy ustnej możliwie prostym, powtarzalnym ruchem, bez zahaczania o podcienie patologiczne i bez niekontrolowanych naprężeń. Moim zdaniem właśnie ten etap decyduje, czy później cała konstrukcja będzie „pracowała” spokojnie, czy będzie sprawiać kłopoty. W praktyce technik obraca model wokół różnych osi, obserwuje rozkład podcieni na zębach filarowych i na wyrostku zębodołowym, zaznacza ołówkiem strefy retencyjne, aż znajdzie kompromis między retencją a równomiernym rozkładem sił. Dopiero po ustaleniu toru wprowadzenia ma sens szczegółowa analiza rozmieszczenia podpór, klamer, płyty podniebiennej czy siodeł. W dobrych pracowniach jest to standardowa procedura – najpierw tor wprowadzenia, potem projektowanie klamer i elementów podparcia, a na końcu dopiero pomiary głębokości podcieni przy użyciu mierników paralelometrycznych. Dzięki temu proteza jest stabilna, nie klinuje się na zębach i nie przeciąża pojedynczych filarów. To jest taka trochę „geometria” całej pracy – jak ustawisz model, tak będzie się zachowywała gotowa proteza w ustach pacjenta.
W projektowaniu protezy szkieletowej łatwo skupić się od razu na detalach: gdzie dać podparcia, jak głębokie są podcienie, jak wygląda wyrostek zębodołowy. To są oczywiście ważne elementy, ale one nie mogą wyprzedzać podstawowego kroku, czyli ustalenia toru wprowadzenia na paralelometrze. Jeśli ktoś zaczyna od analizy rozmieszczenia podpór, to zwykle myśli kategoriami: „tu będzie klamra, więc tu dam cierń i podparcie”. Problem w tym, że bez ustalonego toru wprowadzenia nie wiadomo jeszcze, jak będą układały się podcienie przy konkretnym pochyleniu modelu. W efekcie można zaprojektować podpory w miejscach, które po zmianie nachylenia modelu okażą się niekorzystne biomechanicznie albo wręcz niemożliwe do wykorzystania. Podobnie jest z analizą wyrostka zębodołowego – jego kształt i zanik są bardzo ważne dla siodeł i rozkładu nacisku na błonę śluzową, ale to jest etap raczej ogólnej oceny pola protetycznego, a nie pierwszy krok samej analizy paralelometrycznej. Częsty błąd polega też na tym, że ktoś utożsamia paralelometr tylko z mierzeniem głębokości podcieni. Mierniki podcieni rzeczywiście służą do określania ich wartości w setnych częściach milimetra, jednak wykonuje się to już po ustaleniu toru wprowadzenia i po wstępnym zaplanowaniu, które powierzchnie zębów będą retencyjne. Inaczej te pomiary są mało sensowne, bo każde inne ustawienie modelu na stoliku da inny wynik. Dobra praktyka jest taka: najpierw szukanie optymalnego toru wprowadzenia, potem ocena, czy przy tym torze rozmieszczenie podpór, klamer i siodeł jest korzystne, a dopiero na końcu precyzyjne pomiary podcieni i ewentualne planowanie preparacji prowadnic czy korekt podłoża. Pominięcie tej kolejności to typowy błąd myślowy – skupienie się na szczegółach bez ustalenia podstawowej geometrii całej konstrukcji.