W porowatości akrylu po polimeryzacji najczęściej chodzi właśnie o to, że do puszki trafiło za mało masy. Przy zbyt małej ilości akrylu w puszce masa podczas prasowania nie wypełnia dokładnie formy gipsowej, pojawiają się strefy niedodociskane, kieszenie powietrzne i mikropęcherzyki. W czasie polimeryzacji te uwięzione pęcherzyki powietrza nie mają gdzie uciec, a dodatkowo skurcz polimeryzacyjny PMMA jeszcze to pogarsza. W efekcie dostajemy strukturę gąbczastą, z porami, osłabioną mechanicznie i o gorszej estetyce. W praktyce laboratoryjnej dobrą zasadą jest lekkie „przepełnienie” puszki akrylem w fazie ciasta i usunięcie nadmiaru dopiero po próbnym sprasowaniu z papierkiem kontrolnym – tak się robi w większości porządnych pracowni. Pozwala to uzyskać pełne wypełnienie wnęki formy i równomierny docisk. Moim zdaniem warto też pamiętać o odpowiednim momencie prasowania – masa musi być w fazie ciasta, nie za sucha i nie za rzadka, bo to też sprzyja powstawaniu pęcherzyków. W dobrze prowadzonym procesie: właściwe proporcje proszek/płyn, odpowiedni czas dojrzewania masy, prawidłowe wypełnienie puszki i kontrolowane parametry cyklu cieplnego (temperatura, czas nagrzewania, unikanie wrzenia monomeru) minimalizują porowatość. W praktyce egzaminacyjnej przy takim opisie – porowata struktura po polimeryzacji – myślimy od razu: niedostateczna ilość akrylu i ewentualnie problemy z techniką prasowania, a nie izolacją czy celofanem.
Porowatość akrylu w protezach całkowitych to bardzo klasyczny temat na pracowni i na egzaminach. Mikropęcherzyki powietrza w masie akrylowej po polimeryzacji najczęściej wynikają z błędów w ilości i ułożeniu masy w puszce oraz z niewłaściwego prowadzenia etapu prasowania. Zbyt duża ilość akrylu w puszce zazwyczaj nie powoduje porowatości, tylko wypływ nadmiaru masy na brzegach puszki i ewentualne zniekształcenia obrzeży, jeśli technik nie usunie nadmiaru prawidłowo. Przy przepełnieniu forma jest wręcz lepiej wypełniona, więc typowa, drobna porowatość rdzenna z powietrza jest mniej prawdopodobna, choć oczywiście mogą pojawić się inne wady, jak naprężenia wewnętrzne czy odstawanie płyty. Często też przecenia się rolę izolacji gips/akryl – brak lub słaba izolacja skutkuje głównie przywieraniem akrylu do gipsu, trudnościami przy otwieraniu puszki, chropowatą powierzchnią od strony podniebiennej lub odśluzówkowej, przebarwieniami, ale nie jest to typowy mechanizm powstawania mikroporów w całej masie tworzywa. To bardziej problem jakości powierzchni i komfortu opracowania, a nie struktury wewnętrznej. Podobnie polimeryzacja z pozostawionym celofanem nie jest klasyczną przyczyną porowatości. Celofan stosuje się w etapie prasowania do kontroli nadmiaru masy i jego obecność lub zapomnienie o jego usunięciu może skutkować zafalowaniem, odciskami folii, lokalnymi naddatkami lub niedokładnym odwzorowaniem detali, ale nie generuje typowej struktury pełnej mikropęcherzyków powietrza w całej płycie protezy. Typowy błąd myślowy przy tym pytaniu polega na skupieniu się na izolacji i celofanie, bo to są elementy „widoczne” w pracowni, zamiast na podstawowej zasadzie: objętość masy akrylowej musi być wystarczająca, by pod ciśnieniem dokładnie wypełnić formę i wyprzeć powietrze. Jeśli masy jest za mało, to choćby izolacja była idealna, a celofan użyty podręcznikowo, porowatość i tak się pojawi.