Lej odlewniczy w technice „przez model” rzeczywiście powstaje podczas odlewania modelu wtórnego z masy ogniotrwałej w formie agarowej. W tej metodzie to właśnie masa ogniotrwała przejmuje rolę klasycznego układu wlewowego – podczas odlewania modelu wtórnego kształtuje się kanał, którym później stop metalu będzie wpływał do formy. Cały sens tej techniki polega na tym, że nie dorabiamy osobnych stożków z wosku czy gotowych lejów, tylko wykorzystujemy geometrię modelu wtórnego i formy agarowej. To jest zgodne z nowocześniejszymi standardami w odlewnictwie protez szkieletowych, gdzie dąży się do uproszczenia układu wlewowego, zmniejszenia naprężeń skurczowych i lepszego wypełnienia najcieńszych fragmentów szkieletu. Z mojego doświadczenia technicy, którzy dobrze rozumieją ten etap, rzadziej mają problemy z porowatością odlewu, niedolewami czy zniekształceniem ramion klamer. W praktyce wygląda to tak, że najpierw masz model z gipsu utwardzonego, wykonywany w formie agarowej, a następnie z tej samej formy odlewasz model wtórny z masy ogniotrwałej – i właśnie wtedy powstaje docelowy lej odlewniczy oraz kanały doprowadzające. Dzięki temu układ wlewowy jest dokładnie dopasowany do kształtu przyszłego szkieletu, a przepływ metalu podczas odlewania jest bardziej kontrolowany. Jest to też zgodne z dobrą praktyką laboratoryjną: minimalizacja dodatkowych połączeń, ograniczenie zanieczyszczeń i jak najmniejsza ingerencja w gotową formę przed samym odlewem stopu metalu.
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie odpowiedzi brzmią w miarę logicznie, ale tylko jedna odzwierciedla rzeczywistą technologię wykonywania protezy szkieletowej techniką „przez model”. Kluczowe jest zrozumienie, że w tej metodzie lej odlewniczy nie jest dodawany jako osobny element po fakcie, tylko powstaje integralnie podczas odlewania modelu wtórnego z masy ogniotrwałej w formie agarowej. Pomysł, żeby wykorzystywać stare stożki odlewnicze, jest po prostu niezgodny z dobrą praktyką. Zużyte stożki mają inne wymiary, mogą być zanieczyszczone, odkształcone termicznie, a przede wszystkim nie są dopasowane geometrycznie do konkretnego szkieletu i konkretnego układu wlewowego. To nie jest precyzyjna technika, tylko raczej „partanina”, która kończy się porowatością, turbulencjami przepływu metalu i problemami z jakością odlewu. Z kolei wycinanie leja bezpośrednio w formie odlewniczej z masy ogniotrwałej wydaje się kreatywne, ale technicznie jest bardzo ryzykowne. Masę ogniotrwałą łatwo uszkodzić mechanicznie, powstają mikropęknięcia, które później skutkują przedostawaniem się gazów, pęcherzami w odlewie i niekontrolowanym rozszerzaniem się formy przy nagrzewaniu. Poza tym taki „ręcznie dorobiony” lej rzadko ma prawidłowy kształt stożkowy i odpowiednią długość, co wpływa na prędkość i kierunek przepływu stopu. Mylenie momentu powstania leja z etapem odlewania modelu roboczego z gipsu utwardzonego to też częsty błąd myślowy. Gips nie jest materiałem ogniotrwałym, więc nie może pełnić funkcji docelowej formy odlewniczej dla stopu metalu; na tym etapie projektuje się kształt protezy, ale nie formuje ostatecznego układu wlewowego. W technice „przez model” dopiero odlew modelu wtórnego z masy ogniotrwałej w formie agarowej daje możliwość ukształtowania leja w sposób stabilny termicznie i zgodny z parametrami odlewania stopów Co-Cr. Jeśli się o tym zapomni, łatwo przyjąć, że każdy etap, gdzie coś się „odlewa”, może być miejscem tworzenia leja, ale z punktu widzenia technologii odlewniczej jest to po prostu nieprawidłowe rozumowanie.