W tym pytaniu kluczowe jest zrozumienie, czym w ogóle jest podparcie ozębnowe w protezie szkieletowej. Podparcie to element przenoszący siły żucia osiowo na ząb filarowy, przez ozębną, a nie na błonę śluzową. Dlatego projektuje się je tak, żeby zachować istniejące warunki zwarciowe, a nie je zmieniać. Podparcie ozębnowe absolutnie nie może podwyższać wysokości zwarcia – nie jest to ani dopuszczalna, ani bezpieczna metoda korekty zgryzu. Jeśli oparcie jest za wysokie, proteza „wisi” na cierniach, nie dosiada się prawidłowo do podłoża, pojawiają się przedwczesne kontakty, urazy zgryzowe, przeciążenie ozębnej i ruchomość zębów filarowych. W praktyce klinicznej zawsze najpierw ustala się prawidłową wysokość zwarcia (np. przy pomocy wosków zwarciowych, rejestracji centralnej, analizy kontaktów w artykulatorze), a dopiero potem projektuje się kształt i głębokość gniazd podparć tak, by w spoczynku i w zwarciu nie zmieniały sytuacji zgryzowej. Podparcie ma tylko przenosić siły i stabilizować protezę, a nie „robić za koronę” czy nakład zgryzowy. Jeżeli wymagane jest podniesienie wysokości zwarcia, wykonuje się to odpowiednimi koronami, onlayami, licówkami lub przebudową zwarcia, a nie przez przypadkowe wyniesienie cierni. Z mojego doświadczenia dobrze zaprojektowane podparcie jest ledwo wyczuwalne dla pacjenta i w żaden sposób nie blokuje prawidłowego kontaktu zębów przeciwstawnych – i to jest właśnie złoty standard w protetyce szkieletowej.
W protezach szkieletowych rola podparć ozębnowych bywa często mylona, co prowadzi do błędnych założeń projektowych. Trzeba pamiętać, że podparcie nie jest elementem ruchomym, dekoracyjnym ani służącym do dowolnego modelowania zgryzu, tylko ściśle zdefiniowanym komponentem konstrukcyjnym. Może i powinno być połączone sztywno z ramieniem klamry, bo cały ten układ ma działać jako jedna stabilna jednostka – klamra retencyjna, ramię przeciwstawne i podparcie współpracują, żeby kontrolować kierunek i wielkość sił przenoszonych na ząb filarowy. Elastyczne, „pływające” podparcia byłyby po prostu nieprzewidywalne biomechanicznie. Podparcia mają również za zadanie przeciwdziałać osiadaniu protezy na błonie śluzowej. Jeżeli oparć nie ma albo są za płytkie, proteza przy obciążeniu żuciem wchodzi głębiej w podłoże, co powoduje urazy śluzówki, przerosty, a także przeciążenie zębów sąsiednich w sposób całkowicie niekontrolowany. To właśnie dobrze zaprojektowane ciernie ograniczają pionowe przemieszczenie protezy w kierunku wyrostka. Częstym nieporozumieniem jest też obawa przed lokalizacją podparcia w okolicy brzegu powierzchni żującej. W praktyce klinicznej podparcia umieszcza się dokładnie na granicy powierzchni żującej i brzeżnej, w przygotowanym gnieździe w szkliwie, tak aby nie tworzyć przeszkody zwarciowej, ale jednocześnie zapewnić sztywny punkt podparcia. Problemem nie jest samo położenie na brzegu, tylko brak odpowiedniego opracowania zęba i zachowania przejścia rampowego. Natomiast podnoszenie wysokości zwarcia przez „wyniesione” podparcia jest sprzeczne z zasadami dobrej praktyki – zamiast kontrolowanej przebudowy zgryzu otrzymujemy przypadkowe przedwczesne kontakty, które niszczą zarówno ząb filarowy, jak i całą konstrukcję. Błąd myślowy polega tutaj na traktowaniu każdego elementu metalowego jako potencjalnego narzędzia korekty zwarcia, podczas gdy w protetyce szkieletowej funkcje są bardzo ściśle rozdzielone i trzeba się tego trzymać.