Proces synteryzacji tlenku cyrkonu to w praktyce właśnie wielostopniowe spiekanie i zagęszczanie podbudowy uzupełnienia protetycznego. Najpierw z tzw. presintered (wstępnie spieczonego) bloczka cyrkonu frezuje się podbudowę w systemie CAD/CAM. Ten materiał jest jeszcze porowaty, ma większe wymiary i stosunkowo niską wytrzymałość. Dopiero właściwa synteryzacja w piecu do cyrkonu – w wysokiej temperaturze, zwykle 1350–1500°C, według konkretnego programu producenta – powoduje pełne spieczenie ziaren, usunięcie porów i uzyskanie docelowej gęstości oraz twardości. Podbudowa po synteryzacji kurczy się o określony procent, dlatego oprogramowanie CAD/CAM automatycznie kompensuje ten skurcz już na etapie projektowania. Moim zdaniem to jest kluczowy moment całej technologii cyrkonowej: od jakości spiekania zależy wytrzymałość, dokładność dopasowania do filaru zębowego lub implantu, stabilność kształtu i odporność na pęknięcia. W dobrze prowadzonym laboratorium zawsze pilnuje się czystości pieca, prawidłowego ułożenia elementów na tacy i trzymania się programu wypalania zalecanego przez producenta materiału, bo każde odchylenie może dać mikropęknięcia, zbytnią kruchość albo zniekształcenia. W praktyce technik od razu widzi różnicę między prawidłowo zsynteryzowaną podbudową a taką, która była przegrzana lub niedogrzana – wpływa to potem na dalsze napalanie ceramiki licującej i na trwałość całego mostu czy korony.
W wykonawstwie prac z tlenku cyrkonu łatwo pomylić kilka różnych etapów technologicznych, bo na każdym coś się prasuje, odlewa, skanuje albo wypala. Synteryzacja ma jednak bardzo konkretne znaczenie: jest to proces spiekania proszkowego materiału ceramicznego, prowadzący do jego zagęszczenia i uzyskania docelowych właściwości mechanicznych. Nie polega więc na wprasowaniu uplastycznionego materiału do formy. Takie wprasowywanie kojarzy się raczej z techniką tłoczonej ceramiki szklanej (np. systemy typu press), ewentualnie z przetwarzaniem tworzyw termoplastycznych. W przypadku cyrkonu rdzeń powstaje z bloczka lub krążka, który już wcześniej został sprasowany i wstępnie spieczony fabrycznie, a w laboratorium jest tylko frezowany i następnie ostatecznie dosynteryzowany w piecu. Mylenie synteryzacji z wypełnianiem wolnych przestrzeni specjalnym szkłem to kolejny typowy skrót myślowy. W ceramice szklanej czy przy niektórych technikach infiltracyjnych rzeczywiście można mieć etap nasycania porowatego szkieletu szkłem, ale nowoczesne cyrkony stosowane na podbudowy koron i mostów są pełnokorowe, bez takiej infiltracji. Ich zagęszczenie odbywa się poprzez spiekanie ziaren tlenku cyrkonu, a nie przez wlewanie szkła w pory. Z kolei spryskiwanie modelu roboczego proszkiem, żeby był lepiej widoczny dla skanera, to już zupełnie inna bajka – to krok przygotowania do skanowania optycznego, stosowany głównie przy starszych skanerach, które gorzej radzą sobie z błyszczącą lub przezierną powierzchnią. Ma to związek z techniką CAD/CAM, ale nie z procesem fizycznym synteryzacji materiału. Moim zdaniem źródłem zamieszania jest to, że w nowoczesnej protetyce cyfrowej wszystko dzieje się "obok siebie": skanowanie, projektowanie, frezowanie, spiekanie, napalanie ceramiki. Warto więc jasno w głowie oddzielić: synteryzacja cyrkonu to zawsze wielostopniowe spiekanie i zagęszczanie struktury ceramicznej w piecu wysokotemperaturowym, a nie formowanie, infiltracja szkłem czy przygotowanie modelu do skanowania.