Przy epitezach twarzy kluczowa jest elastyczność materiału stykającego się ze skórą. Wykonanie epitezy z twardej masy akrylowej sprzyja powstawaniu odleżyn i otarć naskórka, bo taki materiał praktycznie nie amortyzuje ucisku i nie dopasowuje się dynamicznie do ruchów tkanek miękkich. Skóra twarzy jest delikatna, silnie unaczyniona, a pod nią często przebiega cienka warstwa tkanek miękkich na podłożu kostnym. Jeżeli między kością a twardą, sztywną protezą dochodzi do powtarzalnego ucisku i tarcia, to bardzo szybko pojawiają się mikrourazy, zaczerwienienie, a potem odleżyny i otarcia. W nowoczesnej protetyce twarzowo‑szczękowej standardem jest stosowanie silikonów medycznych, materiałów elastycznych, często z miękką strefą brzeżną, które lepiej rozkładają nacisk i „pracują” razem ze skórą. Producenci i wytyczne kliniczne podkreślają konieczność unikania sztywnych, twardych materiałów w miejscach bezpośredniego kontaktu ze skórą, szczególnie w okolicy nosa, oczodołu, małżowiny usznej. W praktyce technik i lekarz powinni kontrolować nie tylko estetykę epitezy, ale też jej dopasowanie statyczne i dynamiczne: sprawdzać miejsca nadmiernego ucisku, ewentualnie podścielać lub modyfikować kształt. Moim zdaniem dobrą praktyką jest też krótsza kontrola po pierwszym wydaniu epitezy, żeby wyłapać wczesne objawy podrażnienia, zanim dojdzie do pełnoobjawowych odleżyn. To jest właśnie ta różnica między ładnie wyglądającą, ale twardą konstrukcją, a dobrze zaprojektowaną, funkcjonalną epitezą z odpowiednio dobranym, sprężystym materiałem.
Przy tym pytaniu łatwo pójść w stronę skojarzeń z „nowoczesnością” albo „alergią” i przeoczyć mechaniczny charakter problemu. Odleżyny i otarcia naskórka w okolicy epitez twarzy wynikają głównie z przewlekłego ucisku i tarcia, a nie z samej metody mocowania czy uczulenia. Umocowanie protezy na wszczepach śródkostnych samo w sobie raczej poprawia warunki, bo pozwala na stabilne, kontrolowane podparcie i zmniejsza ruchomość epitezy. Jeśli epiteza jest dobrze zaprojektowana, a rozkład sił na skórę jest prawidłowy, to implanty nie są przyczyną odleżyn, tylko wręcz pomagają ograniczyć podrażnienia. Problem pojawia się dopiero, gdy konstrukcja jest źle ukształtowana, ma ostre krawędzie albo jest po prostu zbyt twarda w strefie styku ze skórą. Podobnie z uczuleniem na plastyfikator masy silikonowej – reakcja alergiczna będzie dawała świąd, rumień, czasem pęcherzyki czy nadżerki, ale to jest obraz dermatologiczny, a nie typowe odleżyny z ucisku. Alergia ma tło immunologiczne, a odleżyna – czysto mechaniczne, związane z niedokrwieniem tkanek pod wpływem nacisku. Infekcja grzybami drożdżopodobnymi też może pojawić się w obrębie epitez, szczególnie przy słabej higienie, wilgotnym środowisku i braku wietrzenia skóry. Jednak grzybica powoduje zaczerwienienie, macerację, świąd, złuszczanie, a nie jest pierwotną przyczyną klasycznych odleżyn. Częsty błąd myślowy polega na tym, że skoro widzimy zmiany na skórze pod protezą, to od razu szukamy „alergii” albo „infekcji”, zamiast zacząć od oceny nacisku, sztywności materiału i dopasowania. W przypadku epitez twarzy to właśnie wybór zbyt twardego, akrylowego materiału w strefie kontaktu ze skórą jest typowym źródłem problemów mechanicznych, prowadzących do otarć i owrzodzeń, dlatego w nowoczesnych rozwiązaniach kładzie się nacisk na silikonowe, elastyczne systemy i miękkie brzegi.