Diastema prawdziwa to szpara między siekaczami przyśrodkowymi szczęki, która wynika z nieprawidłowych warunków anatomicznych w obrębie wyrostka zębodołowego i tkanek miękkich, a nie tylko z samego ustawienia zębów. Klasyczny, podręcznikowy powód to właśnie przerost lub nieprawidłowe przyczepienie wędzidełka wargi górnej. Zbyt szerokie, grube wędzidełko, wnikające głęboko w brodawkę międzyzębową, działa jak klin – rozpycha siekacze przyśrodkowe na boki i uniemożliwia ich fizjologiczne zbliżenie. W obrazie klinicznym przy oględzinach w lustrze często widać włóknisty fałd wchodzący między zęby, a przy odciąganiu wargi brodawka dziąsłowa może się nawet bielić albo lekko odciągać, co jest typowym objawem. W praktyce stomatologicznej i ortodontycznej obowiązuje zasada, że przed planowaniem zamknięcia diastemy aparatem stałym albo ruchomym trzeba ocenić wędzidełko – zarówno wzrokowo, jak i palpacyjnie. Jeżeli jest ono przerośnięte lub nieprawidłowo przyczepione, standardem jest wykonanie frenulektomii lub frenuloplastyki (najczęściej w znieczuleniu miejscowym, skalpelem lub laserem), a dopiero potem zamykanie szpary ortodontycznie. W przeciwnym razie diastema ma dużą tendencję do nawrotu, nawet przy stosowaniu retencji. Ortodonci bardzo podkreślają, że bez usunięcia przyczyny anatomicznej leczenie jest mało stabilne długoterminowo. Moim zdaniem warto też pamiętać o różnicy między tzw. diastemą fizjologiczną, obserwowaną u dzieci w uzębieniu mieszanym, a diastemą prawdziwą u dorosłych. U dzieci często wszystko samo się zamyka wraz z wyrzynaniem kłów, natomiast przy przerośniętym wędzidełku u młodzieży i dorosłych bez interwencji chirurgiczno-ortodontycznej ta szpara zwykle pozostaje. W gabinecie technika dentystycznego taka wiedza też się przydaje – przy analizie modeli diagnostycznych, planowaniu ustawienia zębów w pracach estetycznych, wax-upach czy przy projektowaniu uzupełnień, żeby nie próbować maskować diastemy wyłącznie kształtem koron, kiedy problem leży w tkankach miękkich i wymaga leczenia przyczynowego.
Diastema prawdziwa ma dość konkretne, dobrze opisane przyczyny i nie każda przestrzeń między jedynkami wynika z tego samego mechanizmu. Łatwo tu o skrót myślowy: skoro jest szpara, to coś z zębem musi być nie tak. Tymczasem w wielu przypadkach główną rolę odgrywa układ tkanek miękkich, zwłaszcza wędzidełko wargi górnej, a nie sama liczba czy wielkość zębów. Przykładowo, tzw. ząb środkowy, czyli dodatkowy ząb (mesiodens) pomiędzy siekaczami przyśrodkowymi, faktycznie może powodować rozstawienie jedynek i szparę między nimi, ale mówimy wtedy częściej o diastemie rzekomej lub diastemie spowodowanej zębem nadliczbowym. W klasycznej definicji diastemy prawdziwej przyczyną jest nieprawidłowość w obrębie tkanek miękkich lub budowy wyrostka, a nie obecność dodatkowego zęba, który mechanicznie rozpycha korony. Podobnie bywa z karlowatością górnych bocznych siekaczy. Małe, stożkowate dwójki powodują, że między jedynkami i dwójkami oraz między dwójkami a trójkami pojawiają się szpary, ale to bardziej problem dysproporcji wielkości zębów do długości łuku niż typowa diastema prawdziwa. Z mojego doświadczenia to częsta pułapka: ktoś widzi kilka przerw w estetycznej strefie uśmiechu i wszystko wrzuca do worka „diastema”, chociaż etiologia jest inna i leczenie będzie bardziej protetyczno-estetyczne (licówki, bondingi, korony) niż chirurgiczno-ortodontyczne. Brak zawiązków górnych bocznych siekaczy działa jeszcze mocniej w tym samym kierunku – powstają duże przestrzenie po obu stronach jedynek, ale znowu to konsekwencja hipodoncji i zaburzenia proporcji, a nie klasyczna diastema prawdziwa. Typowym błędem myślowym jest utożsamianie każdej przerwy między zębami z tym samym rodzajem wady. W dobrych praktykach ortodontycznych zawsze analizuje się przyczynę: bada się wędzidełko, wykonuje zdjęcia RTG w poszukiwaniu zębów nadliczbowych, ocenia wielkość koron i długość łuku. Dopiero na tej podstawie planuje się terapię. Przy karlowatości czy braku dwójek często konieczna jest współpraca ortodonty z protetykiem, żeby zamknąć luki estetycznie, natomiast przy diastemie prawdziwej kluczowa bywa frenulektomia i odpowiednie zamknięcie przestrzeni aparatem z późniejszą retencją. Dlatego wskazywanie obecności zęba środkowego, karlowatości lub braku dwójek jako przyczyny diastemy prawdziwej jest merytorycznie nieprecyzyjne i w praktyce może prowadzić do źle dobranego planu leczenia.