Regulator funkcji Frankla typ III jest klasycznym aparatem czynnościowym stosowanym właśnie w leczeniu przodozgryzu, głównie u pacjentów rosnących. Ten typ regulatorek wykorzystuje siły mięśniowe i przebudowę funkcjonalną, a nie tylko „pchanie zębów drutem”. W przodozgryzie (najczęściej klasy III Angle’a) mamy zwykle doprzednie ustawienie żuchwy, często towarzyszącą retrogenię szczęki i nieprawidłowe napięcie mięśni okolicy wargowo-policzkowej. Regulator Frankla III dzięki tarczom policzkowym i wargowym odsuwa mięśnie od wyrostków zębodołowych, znosi ich szkodliwy ucisk i pozwala na bardziej prawidłowy wzrost szczęki oraz kontroluje doprzedni wzrost żuchwy. W praktyce klinicznej stosuje się go zwykle u dzieci w okresie intensywnego wzrostu, często między 8.–12. rokiem życia, gdy można jeszcze realnie wpłynąć na kierunek wzrostu kości. Aparat działa też na łuki zębowe: sprzyja poszerzeniu szczęki, poprawie nagryzu poziomego i pionowego, ustawieniu siekaczy górnych bardziej doprzednio i ograniczeniu wychylenia siekaczy dolnych. Z mojego doświadczenia bardzo ważna jest współpraca pacjenta – noszenie aparatu po kilkanaście godzin na dobę, poprawne wymawianie głosek, nauka połykania – bo to właśnie funkcja mięśniowa jest „silnikiem” tego leczenia. W zaleceniach ortodontycznych podkreśla się też konieczność wczesnej diagnostyki klasy III, bo im szybciej wdrożymy regulator, tym większa szansa na uniknięcie późniejszych, bardziej inwazyjnych terapii, w tym chirurgii ortognatycznej. Moim zdaniem to jedno z lepszych narzędzi w arsenale ortodonty do leczenia przodozgryzów u młodszych pacjentów, o ile jest dobrze dobrane i prowadzone zgodnie z zasadami biomechaniki czynnościowej.
Regulator funkcji Frankla typ III ma bardzo konkretne wskazania i tu łatwo się pomylić, jeśli ktoś kojarzy go tylko ogólnie jako „aparat do wad zgryzu”. Ten typ regulatorka jest projektowany pod leczenie przodozgryzów, czyli wad klasy III, a nie tyłozgryzu, zgryzu otwartego czy przewieszonego. W tyłozgryzie, czyli wadzie klasy II, wykorzystuje się inne aparaty czynnościowe, na przykład regulator Frankla typ I lub II, aktywator Andresena, Twin Block i podobne konstrukcje, które mają za zadanie wysunięcie żuchwy do przodu i stymulację jej doprzedniego wzrostu. Frankel III robi coś odwrotnego w sensie kierunku korekcji – ma wpływać na poprawę relacji szczęka–żuchwa w sytuacji, gdy żuchwa jest zbyt doprzednio położona lub szczęka zbyt cofnięta. Zgryz otwarty z kolei to przede wszystkim problem pionowy, często związany z parafunkcjami jak ssanie kciuka, oddychanie przez usta czy nieprawidłowy typ połykania. W takich przypadkach stosuje się aparaty z blokadą zębów przednich, płytki z zaporą dla języka, szyny z kolcami, ewentualnie aparaty stałe z dodatkowymi elementami pionowymi. Regulator Frankla typ III nie jest aparatem pierwszego wyboru do izolowanego zgryzu otwartego, bo jego konstrukcja i rozmieszczenie tarcz mięśniowych są ukierunkowane na korekcję relacji przednio-tylnej, a nie pionowej. Zgryz przewieszony dotyczy zwykle poprzecznej relacji łuków (przewieszenie boczne, czasem jednostronne), gdzie ważne jest rozszerzanie szczęki, korekcja linii pośrodkowej i ustawienia zębów bocznych. Tutaj częściej sięga się po aparaty ekspansyjne, płytki Schwarza z śrubą poprzeczną, łuki podniebienne, a przy większych zaburzeniach – aparaty stałe z łukami i elementami do korekcji wymiaru poprzecznego. Mylenie wskazań wynika często z tego, że ktoś zapamiętuje tylko nazwisko „Frankel” i kojarzy je ogólnie z aparatami do tyłozgryzu lub zgryzu otwartego, bo typ I i II są tam rzeczywiście używane. Dlatego warto zawsze łączyć numer typu z konkretną wadą: III – przodozgryz. Dobra praktyka w ortodoncji to nie tylko znać nazwę aparatu, ale dokładnie rozumieć jego biomechanikę, kierunek działania sił i wpływ na wzrost kości oraz funkcję mięśniową. Bez tego łatwo dobrać aparat nieadekwatny do problemu, co w leczeniu rosnącego pacjenta może zmarnować cenny czas wzrostowy.