Szyna Gunninga-Porta to klasyczne, chirurgiczno-protetyczne rozwiązanie stosowane właśnie w leczeniu złamań szczęk u pacjentów bezzębnych. W sytuacji bezzębia nie mamy naturalnego podparcia w postaci zębów, więc standardowe metody unieruchamiania odłamów (np. szynowanie zębowe, ligatury międzyszczękowe oparte na zębach) po prostu nie działają. Dlatego opracowano specjalne szyny akrylowe obejmujące wyrostki zębodołowe, które swoją powierzchnią kontaktu z błoną śluzową przenoszą siły i stabilizują odłamy kostne. Szyna Gunninga-Porta ma formę jakby protezy całkowitej, często z otworem w części przedniej, co umożliwia karmienie pacjenta i kontrolę jamy ustnej. Mocuje się ją najczęściej za pomocą drutów, śrub lub dodatkowych elementów stabilizujących do kości, zgodnie z zasadami chirurgii szczękowo-twarzowej. W praktyce klinicznej używa się jej głównie u starszych pacjentów, po urazach komunikacyjnych lub upadkach, kiedy dochodzi do złamań żuchwy lub szczęki przy całkowitym bezzębiu. Moim zdaniem warto zapamiętać, że wszystkie szyny typu Gunning są mocno związane z bezzębiem i unieruchamianiem odłamów, a nie z leczeniem czynnościowych zaburzeń narządu żucia. W aktualnych standardach częściej stosuje się osteosyntezę płytkami, ale w wielu ośrodkach szyny Gunninga-Porta nadal są traktowane jako ważna metoda wspomagająca, zwłaszcza gdy warunki ogólne pacjenta są słabe, a rozległa operacja nie jest wskazana. Dobrą praktyką jest też wcześniejsze wykonanie modeli gipsowych i zaplanowanie ustawienia odłamów na stole, żeby szyna była maksymalnie stabilna i funkcjonalna.
Szyna Gunninga-Porta bywa mylona z innymi rodzajami szyn stosowanych w stomatologii, co jest dość typowym błędem. Bruksizm leczy się głównie za pomocą szyn relaksacyjnych, zazwyczaj cienkich, twardych nakładek akrylowych lub z tworzywa termoplastycznego, które zakłada się na jeden łuk zębowy. Ich celem jest rozłożenie sił, odciążenie stawu skroniowo-żuchwowego i ochrona powierzchni zębów przed ścieraniem. Szyna Gunninga-Porta nie ma z tym nic wspólnego, bo jest konstrukcją masywną, obejmującą bezzębne wyrostki i służy do unieruchamiania złamań, a nie do terapii parafunkcji. Podobnie przy zaburzeniach zwarcia stosuje się różne szyny okluzyjne, deprogramatory, czasem szyny repozycyjne w leczeniu dysfunkcji stawu skroniowo-żuchwowego. Te wyroby są projektowane głównie pod kątem kształtowania kontaktów zębowych i pozycji żuchwy, a nie stabilizacji odłamów kostnych. Odróżnia je też sposób mocowania – trzymają się na zębach, a nie są wiązane czy przykręcane do kości. Można też odruchowo pomyśleć, że skoro chodzi o „złamania żuchwy”, to szyna będzie używana przy pełnych łukach zębowych. Jednak u pacjentów z zachowanym uzębieniem zdecydowanie częściej stosuje się szyny nazębne, łuki Ericha, ligatury międzyszczękowe lub osteosyntezę płytkami, bo mamy wtedy doskonałe punkty zakotwienia w postaci zębów. W bezzębiu takiej możliwości nie ma, dlatego właśnie powstała koncepcja szyn Gunninga, a wariant Gunninga-Porta jest typowym narzędziem w leczeniu złamań szczęk u bezzębnych. Moim zdaniem kluczem do uniknięcia pomyłek jest proste skojarzenie: bruksizm i zaburzenia zwarcia – szyny relaksacyjne i okluzyjne; złamania u bezzębnych – szyny Gunninga-Porta, często podobne do protez całkowitych, ale pełniące funkcję unieruchamiającą, zgodnie z zasadami chirurgii szczękowo-twarzowej.