Optymalna grubość szyny odciążającej w odcinku siecznym na poziomie około 1,5–2,0 mm wynika z kompromisu między wytrzymałością materiału a komfortem i fizjologią narządu żucia. Przy takiej grubości akryl lub inny materiał szyny jest wystarczająco sztywny, żeby równomiernie rozkładać siły zgryzowe i stabilizować kontakty w okluzji, ale jednocześnie nie powoduje nadmiernego rozwierania zębów przednich i nie przeciąża stawu skroniowo‑żuchwowego. W praktyce klinicznej przyjmuje się, że w idealnych warunkach okluzyjnych szyna relaksacyjna powinna zapewniać delikatne, przewidywalne podniesienie zgryzu, bez sztucznego „otwierania” zwarcia o kilka milimetrów w odcinku przednim. Z mojego doświadczenia, jeśli trzymamy się tych 1,5–2,0 mm na siekaczach, łatwiej jest uzyskać równomierne, lekkie kontakty w odcinku bocznym i prowadzenie przednie bez nadmiernego napięcia mięśni żucia. Taka grubość pozwala też na wystarczającą ilość materiału do polerowania i ewentualnych korekt okluzyjnych bez ryzyka perforacji. W wielu opracowaniach i zaleceniach protetycznych podkreśla się, że szyna powinna być cienka w odcinku przednim, a jej zasadnicza funkcja to deprogramacja mięśni, stabilizacja okluzji i ochrona struktur zębowych, a nie agresywna zmiana wysokości zwarcia. Dlatego zakres 1,5–2,0 mm w rejonie siekaczy uznaje się za standardową, bezpieczną wartość przy prawidłowo ustawionych warunkach okluzyjnych pacjenta.
Wielu osobom intuicyjnie wydaje się, że im grubsza szyna odciążająca, tym lepiej „odizoluje” zęby i stawy od przeciążeń. To jest taki dość typowy błąd myślowy: grubość kojarzy się z wytrzymałością i skutecznością. W przypadku szyn okluzyjnych, zwłaszcza w odcinku siecznym, zbyt duża grubość 2,5–3,0 mm, 3,5–4,0 mm czy nawet 4,5–5,0 mm powoduje jednak niefizjologiczne zwiększenie wysokości zwarcia. Przy takim rozwartościu dochodzi do zmiany położenia głów żuchwy w dołkach stawowych, co może prowokować lub nasilać dolegliwości ze strony stawu skroniowo‑żuchwowego, zamiast je łagodzić. Przesadne pogrubienie szyny w odcinku przednim zaburza też prowadzenie sieczne i kłowe, utrudnia uzyskanie delikatnych, kontrolowanych kontaktów w odcinku bocznym i czasem wręcz prowokuje nieprawidłowe parafunkcyjne ruchy żuchwy. W praktyce technicznej grube szyny są mniej komfortowe, pacjent gorzej je toleruje, częściej pojawia się problem z mową, połykanie jest nienaturalne, a compliance spada. Z punktu widzenia materiałoznawstwa również nie ma potrzeby iść w takie wartości – nowoczesne akryle i tworzywa do szyn mają wystarczającą sztywność przy grubości około 2 mm w odcinku przednim, więc dokładanie kolejnych milimetrów nie poprawia realnie wytrzymałości klinicznej, a jedynie pogarsza biomechanikę. Dobre praktyki w protetyce i leczeniu zaburzeń okluzji mówią raczej o minimalnie koniecznym podniesieniu zgryzu i możliwie cienkiej, ale stabilnej konstrukcji, a nie o masywnym „klocku” między łukami zębowymi. Dlatego odpowiedzi zakładające grubości rzędu 2,5–5,0 mm w rejonie siekaczy nie są zgodne z aktualnymi założeniami racjonalnej terapii szynami relaksacyjnymi.